Finowie swoją nową propozycję nazywają "narodowym podstawowym wpływem". Finalna wersja projektu nie zostanie zaprezentowana wcześniej niż w listopadzie 2016 roku. Najistotniejszym założeniem jest zlikwidowanie istniejących benefitów i przekazanie każdemu dorosłemu Finowi 800 euro miesięcznie.

 

Rządowy plan cieszy się społecznym poparciem. Zlecony przez fiński zakład ubezpieczeń społecznych sondaż wykazał, że wprowadzenie projektu popiera 69 proc. respondentów.

 

Według wyliczeń Bloomberga program kosztowały rząd co roku 52,2 mld euro, podczas gdy Finlandia cieszy się nadwyżką budżetową w wysokości 49,1 mld euro. Portal qz.com zauważył jednak, że plan dotyczy "jedynie" 4,9 mln dorosłych Finów (populacja całego kraju to pół miliona więcej) - w takim wypadku koszt to 46,7 mld euro każdego roku.

 

Odpowiedź na problemy ekonomiczne

 

Program ma zachęcić Finów do podejmowania gorzej płatnych prac i być "wyrównaniem". Kraj zmaga się najwyższym od piętnastu lat bezrobociem wynoszącym niemal 10 proc. Tradycyjnie silny w Finlandii przemysł drzewny jest w odwrocie, a sektor techniczny nie odbudował się po problemach Nokii, która niemal zbankrutowała, a jej dział urządzeń został wykupiony przez Microsoft.

 

Nie są pierwsi

 

Podobny projekt wprowadzono w życie m.in. w Ugandzie. Okazało się, że ludzie, którzy otrzymali wsparcie, przeznaczyli je na rozwój osobisty i poprawę swoich kwalifikacji. Ponadto pracowali dłużej (o 17 proc.) i zarabiali (o 38 proc.) lepiej od tych, którzy nie otrzymali go.

 

Z kolei w kanadyjskim mieście Dauphin w latach 1974-1979 wszyscy otrzymywali stypendia. Z ich powodu mieszkańcy zaczęli mniej pracować, a więcej czasu poświęcili dzieciom.

 

qz.com, independent.co.uk, bloombergview.com