– Ostatni tydzień spędziłem w Parlamencie Europejskim i ani jeden z europosłów z pozostałych krajów członkowskich UE słowem o tym (Trybunale – przyp. red.) nie wspomniał – zauważył Czarnecki. Przypomniał sytuację, w której Beata Szydło wystąpiła na konferencji prasowej bez flagi Unii Europejskiej. – Co ciekawe, gdy była kwestia unijnej flagi to kilku kolegów o to pytało, ktoś cos powiedział na posiedzeniu plenarnym, natomiast tutaj (w sprawie TK – przyp. red.) mamy milczenie – komentował.

 

Zagraniczne media komentują jednak rządy Prawa i Sprawiedliwości. – Uwielbiam, jak osoby z zewnątrz mówią Polakom, kto ma rządzić. Kto jest dobry, a kto jest zły – ocenił sytuację Czarnecki. Dodał, że Polakom nie podoba się, "jak ktoś w naszym własnym ojczystym domu meble nam ustawia". - Skutek może być odwrotny od zamierzonego – mówił.

 

"Przymusowe kwoty są nieszczęściem"

 

- Gdyby mi ktoś powiedział, dał gwarancję, że przyjmiemy 6 czy 7 tysięcy uchodźców i na tym koniec, to by to było do przemyślenia. Ale nikt nam takiej gwarancji nie da – zauważył Czarnecki. Dodał, że "przymusowe kwoty są nieszczęściem". – Kwotowanie – to słowo kwota jest takie mało humanitarne – jest rzeczą, od której należy odejść – nawoływał. Powołał się w tej kwestii na prawo unijne, które mówi, że kwestia polityki migracyjnej to kwestia wewnętrzna poszczególnych członków Unii europejskiej. – Niech państwa podejmują decyzje na własną odpowiedzialność – komentował Czarnecki.

 

Donald Tusk wróci do Polski?

 

Mówi się o tym, że Jean-Claude Juncker może zastąpić Donalda Tuska w Radzie Europejskiej. – On się zaczął sceptycznie wypowiadać w kwestii uchodźców – zauważył Czarnecki. Jego zdaniem możliwe jest, że Tusk już wie o zmianie, więc "przygotowuje sobie grunt powrotu do Polski i mruga do opinii publicznej mówiąc, proszę bardzo, ja walczę o narodowe interesy".  To, że się mówi o tym, że ktoś go zastąpi świadczy tylko o tym, że pozycja Donalda Tuska nie jest zbyt mocna – podsumował Czarnecki.

 

Polsat News