O wrocławskim teatrze głośno było w listopadzie, gdy na jego scenie wystawiono kontrowersyjną sztukę "Śmierć i Dziewczyna", do której zaangażowano czeskich aktorów filmów erotycznych. "Za pieniądze publiczne pornografii w polskich teatrach nie będzie" - protestował jeszcze przed premierą spektaklu minister kultury i wicepremier, prof. Piotr Gliński.

 

Według "Gazety Wrocławskiej" wydatkami teatru zajmie się teraz Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych, którego powiadomił Urząd Marszałkowski we Wrocławiu. - Zawiadomienie zostało wysłane na początku listopada - poweidział Jarosław Perduta z urzędu marszałkowskiego i dodaje, że doszło do tego jeszcze przed dyskusją wokół kontrowersyjnej premiery sztuki.

 

Nieterminowe płacenie czynszu

 

Samorząd przekazał sprawę do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych ze względu na trudną sytuację finansową teatru, którego zadłużenie nie jest spłacane. Jarosław Perduta stwierdził, że teatr ma długi wymagalne, czyli zobowiązania, których termin płatności już minął.

 

Chodzi m.in. o odsetki w sumie 12 tys. zł, jakie Teatr Polski miał w 2013 roku zapłacić PKP z powodu nieterminowego płacenia czynszu za wynajem pomieszczeń sceny na Dworcu Świebodzkim. Rok później sytuacja powtórzyła się.

 

Mieszkowski zaskoczony: "Nic nie wiem o jakimkolwiek zawiadomieniu"

 

Dyrektor teatru nie kryje zaskoczenia. "Gazecie Wrocławskiej" wyjaśnił, że żadne pismo do Teatru Polskiego nie dotarło.

 

- Nie sądziłem - dodaje Mieszkowski - że urząd marszałkowski będzie sięgał po tak grube narzędzia. Ale może to i dobrze, że zawiadomiono rzecznika. Niech on się przyjrzy dokładnie finansowaniu teatru, poziomowi otrzymywanej przez nas dotacji i sam oceni, czy jest ona wystarczająca, jak mówią urzędnicy, czy też nie - jak mówię ja i to od dawna - podkreślił dyrektor wrocławskiego teatru.

 

Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych nie rozpoczął badania sprawy i odesłał pismo do urzędu marszałkowskiego ze względu na braki formalne. - Niezwłocznie je poprawimy i odeślemy do rzecznika jeszcze raz - zapewniał "Gazetę Wrocławską" Jarosław Perduta.

 

Za naruszenie dyscypliny finansów publicznych może być nałożona kara upomnienia, nagany, kara pieniężna lub zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi. Dyrektorowi Mieszkowskiemu mogłoby uniemożliwić pełnienie funkcji.

 

"Gazeta Wrocławska"