Kontynuowanie przez prezydenta Nicolasa Maduro polityki socjalnej, która za życia Chaveza pomogła wydobyć ze skrajnego ubóstwa około 30 proc. ludności, okazało się niezwykle trudne przy radykalnym spadku cen ropy naftowej. Baryłka wenezuelskiej ropy kosztowała w piątek 34,05 dolara. Tymczasem jeszcze w 2014 roku za baryłkę tego surowca płacono 100 dol. W Wenezueli jest również najwyższa na półkuli zachodniej inflacja - na koniec tego roku wyniesie 85 proc. W 2014 roku doszła ona do 68,5 proc, a w roku 2013 - 58 proc.

 

Obóz rządowy w walce o 167 miejsc w jednoizbowym parlamencie utworzył coś, co nazwał "doskonałym sojuszem" wyborczym. W jego skład wchodzi rządząca Zjednoczona Partia Socjalistyczna Wenezueli (PSUV) i 31 innych organizacji. Na listach wyborczych są byli ministrowie, piosenkarze, sportowcy, dziennikarze i liderzy partii.

 

Opozycja - Koalicja na rzecz Jedności Demokratycznej (MUD) ma w sondażach przewagę nad rządzącym PSUV wraz z sojusznikami, choć nie sprzyja jej niekorzystna ordynacja wyborcza. MUD składa się z 30 różnorodnych partii od lewicy do skrajnej prawicy, które spaja odrzucenie "chavizmu".

 

Co mogą zmienić wybory?

 

Znaczna większość obywateli Wenezueli, którzy sprzeciwiają się polityce obecnego rządu liczy, że po wygraniu wyborów przez opozycję, po latach zmieni się sposób zarządzania gospodarką państwa i kraj przestanie być w pełni uzależniony od światowych cen ropy.

 

Nie bez znaczenia pozostają również ograniczanie wolności mediów i działalności opozycji. Zdaniem Wenezuelczyków istnieje szansa, że nowy rząd byłby mniej restrykcyjny wobec ugrupowań i organizacji nie zgadzających się z polityką rządu. Obecnie w wenezuelskich więzienia przebywa około 80 więźniów politycznych.

 

Lokale wyborcze otwarte są od 6 rano (11.30 czasu polskiego) do 18 (23.30). Pierwsze wyniki spodziewane są przed godz. 22 (3.30 czasu polskiego w poniedziałek).

Wenezuelczycy czekający w kolejce do lokalu wyborczego. 

 

Reuters, PAP, BBC