Jak działa maraton? Amnesty International identyfikuje osoby, które są zagrożone lub potrzebują solidarności i sprawiedliwości. Następnie wybieranych jest od 10 do 12 bohaterów akcji. - W tym roku piszemy w sprawie kilkunastu osób, między innymi w sprawie amerykańskiego więźnia, który został skazany za zabójstwo, do którego się nigdy nie przyznał. Spędził już 40 lat w celi, w izolatce – opowiada dyrektor Nadażdin. -  Piszemy również w sprawie dziewczyn z Burkina Faso, które są zmuszane do małżeństwa mając 11-13 lat. Upominamy się również o sprawę kobiety, która w Salwadorze została skazana na 30 lat ze względu na to, że poroniła. Zostało to potraktowane jako aborcja – opowiada.

 

W imieniu praw tych osób ludzie na całym świecie piszą listy i maile, tweetują i podpisują petycje. Wiadomości te docierają do biur rządów państw, do cel więzionych i do ich domów.

 

Słowo ratujące życie

 

Listy niosą zmiany. - W każdym roku odnotowujemy wyniki bardzo konkretne, widzimy efekty takich maratonów. Te osoby, których bronimy, wychodzą na wolność albo w inny sposób ich sytuacja się poprawia – mówi Draginja Nadażdin. Zaznaczyła także, że więźniowie sami odpowiadają na listy i zaznaczają, jak bardzo pomogły im słowa solidarności.

 

Od początku tegorocznej akcji w naszym kraju napisano już ponad 11 tys. listów. - W zeszłym roku napisaliśmy w Polsce ponad 280 tysięcy i mamy nadzieję, że w tym roku powtórzymy ten ogromny wynik – oświadczyła dyrektor organizacji.

 

Maraton pisania listów organizowany jest w ponad 600 miejscach w Polsce.

 

amnesty.org.pl, Polsat News