MSWiA pracuje nad mapą zagrożeń dla Polski

Polska
MSWiA pracuje nad mapą zagrożeń dla Polski
PAP/Paweł Supernak
Jarosław Zieliński

W MSWiA rozpoczęły się pracę nad mapą zagrożeń bezpieczeństwa w Polsce - powiedział PAP Jarosław Zieliński, wiceminister w MSWiA odpowiedzialny m.in. za policję. Jak podkreślił, dzięki temu będzie można ocenić, gdzie potrzebne jest wzmocnienie policji, np. przez utworzenie posterunków.

Wiceminister zauważył, że jest to podobne rozwiązanie do tego, które - za czasów, kiedy Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy - zastosowano w stolicy. - Komenda Stołeczne Policji była w to wówczas bardzo mocno zaangażowana. Przygotowano mapę zagrożeń, która pomogła w zapewnieniu bezpieczeństwa mieszkańcom stolicy. Przyniosło to bardzo dobre skutki. Teraz chcemy objąć taką mapą cały kraj; w podobny sposób opisać zagrożenia - powiedział Zieliński.

 

Wiceszef resortu dodał, że wybierane są kryteria, które mają być brane pod uwagę przy tworzeniu mapy. - Mamy do czynienia zarówno z przestępczością pospolitą, dotkliwą, która przeszkadza w normalnym życiu obywatelom, jak i przestępczością zorganizowaną, na wielką skalę. Wszystko to trzeba brać pod uwagę - zaznaczył wiceminister.

 

Mapa ma umożliwiać reakcję na zmiany w kraju

 

MSWiA chce m.in., by istniała możliwość nanoszenia zmian na taką mapę. - Zagrożenia się zmieniają, to musi zostać uwzględnione. Technicznie nie jest to proste, ale pracują nad tym już komórki organizacyjne ministerstwa i za chwilę zacznie pracować nad tym policja. Ta mapa będzie też podstawą racjonalnego rozmieszczenia struktur terenowych policji, kierowania sił i środków w miejsca, gdzie konieczne będzie zwiększenie bezpieczeństwa. Tam gdzie będzie to potrzebne, będą odtwarzane posterunki policji i komisariaty, wzmacniane komendy - dodał Zieliński.

 

Proces nie będzie jednak odbywać się mechanicznie, nowe posterunki będą tworzone tam, gdzie jest to merytorycznie uzasadnione.

 

Według Zielińskiego w czasach rządów PO-PSL likwidacja posterunków następowała na podstawie limitów, które trafiały do komend wojewódzkich. - To nie było tak, że analizowano, czy w danym miejscu jest mniejsze zagrożenie, więc posterunek można zlikwidować. W województwie podlaskim, w moim okręgu wyborczym, z 42 posterunków miało zostać 30, 12 miało być zlikwidowanych. W skali kraju zlikwidowano ich ok. 400 z 817, które funkcjonowały, gdy w grudniu 2007 roku władzę przejęła PO-PSL - tłumaczył.

 

PAP

pr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze