Pierwsze symptomy problemu pojawiły sie już w latach 60. ubiegłego wieku. Władze zachęciły wtedy mieszkańców do kremowania swoich bliskich. Po pół wieku decyduje się na to 90 proc. mieszkańców miasta, ale w Hong Kongu zaczyna brakować miejsca już nawet na urny z prochami.

 

Problem jest powszechny. Wielu mieszkańców decyduje się nawet na rozrzucanie prochów w publicznych parkach i na brzegu Morza Południowochińskiego.

 

Spotkanie ze zmarłymi w sieci

 

Większość mieszkańców chińskiego specjalnego regionu administracyjnego nadal nie wyobraża sobie jednak braku tradycyjnego pochówku członków rodziny. Szczególnie istotne jest to dla miejscowych w święta, kiedy udają się na groby, aby przynieść zmarłym pieniądze, jedzenie i inne dary.

 

Aby rozwiązać ten kłopot, władze miasta oferują swoim mieszkańcom bardziej nowoczesne formy kontaktu ze zmarłymi. Istnieje strona internetowa, na której członkowie rodzin mogą złożyć zmarłym... wirtualne dary.

 

Powstało także laboratorium, w którym prochy zostają przerobione w... kamienie. Można je przechowywać w domu lub nawet nosić jako biżuterię.

 

mashable.com