Według warmińsko-mazurskiej kurator oświaty Grażyny Przasnyskiej, szkoły są przygotowane do przyjęcia uczniów z Ukrainy i mają już doświadczenia związane z pobytem pierwszej grupy uchodźców, która przyjechała do Polski w styczniu tego roku. Wówczas - jak zapewniła - nie było problemów z integracją dzieci z miejscowymi rówieśnikami. - Mam nadzieję, że i tym razem wszystko ułoży się dobrze - powiedziała.

 

Jak dodała, na początku najważniejszą do pokonania będzie bariera językowa, bo dzieci z ewakuowanych rodzin nie mówią jeszcze po polsku. Dlatego przewidziano dla nich dodatkowe dwie godziny polskiego w tygodniu. W razie potrzeby będą mogły korzystać z zajęć wyrównawczych. Zostaną również objęte opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej.

 

Książki i tornistry kupił już Caritas. Pomogli też darczyńcy i kuratorium

 

Uczniowie, którzy zaczynają lekcje od poniedziałku, mają już tornistry, podręczniki i przybory szkolne zakupione przez Caritas z pieniędzy przekazanych przez rząd na program adaptacyjny uchodźców. Książki do pierwszej i drugiej klasy zapewniło kuratorium z tzw. rezerwy podręcznikowej. Część szkolnych wyprawek ofiarowali darczyńcy, np. w ostatni piątek paczki m.in. z piórnikami i zeszytami oraz biało-czerwone opaski i koszulki z polskim godłem przekazał producent odzieży patriotycznej.

 

Uczniom z Mariupola i Donbasu w pierwszej drodze do szkoły ma towarzyszyć minister edukacji Anna Zalewska, która w poniedziałek spotka się również z ich rodzicami, dyrektorami szkół i władzami gminy Stawiguda.

 

Obecnie w ośrodkach wypoczynkowych w Łańsku i Rybakach przebywa ok. 180 osób. To już druga grupa uchodźców sprowadzonych przez polski rząd ze wschodniej Ukrainy z powodu trwającego tam konfliktu z prorosyjskimi separatystami. Starający się o przyjazd musieli udokumentować polskie pochodzenie - co najmniej jedna osoba w rodzinie musiała posiadać Kartę Polaka.

 

PAP