Ta sztuka udała się wcześniej tylko czterem liderom - Stanleyowi Baldwinowi (1923-1937), Winstonowi Churchillowi (1940-1955), Edwardowi Heathowi (1965-1975) i Margaret Thatcher (1975-1990). W momencie objęcia stanowiska, Cameron był zdecydowanie najmłodszy z nich. Miał zaledwie 39 lat.

 

Wychowany w bogatej angielskiej rodzinie w idyllicznej wiejskiej okolicy i wykształcony w prywatnych szkołach dla elit - Heatherdown School (wśród jej absolwentów są członkowie rodziny królewskiej) i college'u w Eton - oraz prestiżowym Uniwersytecie Oksfordzkim, Cameron był skazany na sukces w ramach brytyjskiego establishmentu. Wielu jego bliskich przyjaciół z tamtych czasów również pełni wysokie stanowiska publiczne. To m.in. mer Londynu Boris Johnson i minister finansów George Osborne.

 

Przynależność do elit miała swoje różne strony. Cała trójka należała m.in. do kontrowersyjnego i snobistycznego Bullingdon Club, zrzeszającego studentów Oksfordu z wpływowych i bogatych brytyjskich rodzin, którzy uczestniczyli w całonocnych libacjach alkoholowych, które według biografów kończyły się np. niszczeniem zastawy w restauracji, wybijaniem szyb lub paleniem pieniędzy na oczach bezdomnych. We wrześniu w nieautoryzowanej biografii "Call Me Dave" pojawiły się m.in. doniesienia o udziale Camerona w seksualnym obrzędzie inicjacyjnym z wykorzystaniem głowy martwej świni.

 

Biografowie Camerona podkreślają jednak, że przyszły premier szybko wyrósł z tej kultury, kończąc studia na Oksfordzie z wyróżnieniem, a następnie przez pięć lat ciężko pracując jako analityk i strateg Partii Konserwatywnej, przygotowując m.in. notatki dla premiera Johna Majora, a później doradzając ministrom spraw wewnętrznych i finansów.

 

W 1994 roku Cameron na kilka lat opuścił "westminsterską bańkę", jak często określa się świat brytyjskiej polityki. Zdecydował się na pracę w sektorze prywatnym i objął stanowisko w dużym koncernie medialnym.

 

Wrócił w 2001 roku, aby podjąć drugą próbę (w 1997 r. przegrał o nieco ponad 4 tys. głosów) dostania się do brytyjskiego parlamentu w roli posła. Uśmiechnęło się do niego szczęście: urzędujący w jednym z tradycyjnie konserwatywnych regionów kraju poseł przeszedł do Partii Pracy i zmienił okręg parlamentarny na bardziej lewicowy, tworząc miejsce dla swojego następcy, a Cameron skorzystał z okazji.

 

Jego kariera w parlamencie była błyskawiczna. Dzięki wypowiadaniu się na szereg kontrowersyjnych tematów szybko budował swoją rozpoznawalność i już w 2003 roku został wiceprzewodniczącym partii, a w 2004 wypromowano go do tzw. "czołowej ławy", gdzie siedzą kluczowi politycy Izby Gmin. W 2005 r., po przegranych przez Torysów wyborach parlamentarnych, stanął na czele ugrupowania, zastępując Howarda Daviesa.

 

Lider na nowe czasy

 

Cameron zasygnalizował planowaną zmianę w postrzeganiu partii już w pierwszym wywiadzie po wyborze - dla lewicowego "Guardiana" - mówiąc, że chce "stworzyć bardziej wrażliwą, społecznie zaangażowaną partię, która wejdzie do mainstreamu brytyjskiej polityki poruszając tematy, których unikaliśmy i zmieniając twarz naszego ugrupowania". Ta ostatnia deklaracja ma bezpośredni charakter. Jako lider promuje kobiety i przedstawicieli mniejszości narodowych, walczy z tradycyjnym postrzeganiem partii jako pełnej "białych, bogatych mężczyzn w średnim wieku".

 

Szczególnie mocno akcentował również znaczenie narodowego systemu służby zdrowia National Health Service (NHS). Jak mówi w jednej z jego biografii Lord Feldman - kolega brytyjskiego premiera ze studiów - ma to związek z doświadczeniem opieki nad niepełnosprawnym synem Ivanem, który zmarł w wieku sześciu lat na mózgowe porażenie dziecięce. - Przed tym wydarzeniem David był tylko kolejnym utalentowanym absolwentem prywatnej szkoły. Dramat związany z Ivanem rozwinął w nim wrażliwość i empatię - wyjaśnił.

 

Kiedy jednak Cameron wygrał wybory i w 2010 roku został najmłodszym brytyjskim premierem od blisko dwustu lat, nadejście kryzysu finansowego zmusiło go do rewizji swoich planów i wprowadzenia bezprecedensowych cięć w niemal wszystkich obszarach państwa (poza cięciem wydatków na pomoc rozwojową dla biedniejszych krajów). W efekcie wiele osób krytykowało go za pragmatyczne, postpolityczne podejście do swoich poglądów. Modernizacyjne aspiracje Camerona przesunęły się do obszarów światopoglądowych i doprowadziły m.in. do wprowadzenia legalizacji związków homoseksualnych - pomimo silnej opozycji wewnątrz partii.

 

Bezpieczne przeprowadzenie Wielkiej Brytanii przez kryzys - w dużej mierze dzięki dziś krytykowanemu napływowi imigrantów ze wschodu Europy, w tym Polski - i trudne zwycięstwo w ubiegłorocznym referendum niepodległościowym w Szkocji pozwoliło Cameronowi na pierwszą od ponad 20 lat reelekcję konserwatywnego rządu w maju, kiedy kierowana przez niego partia zdobyła wystarczającą liczbę mandatów, aby rządzić samodzielnie - bez dotychczasowego koalicjanta, Liberalnych Demokratów.

 

Po dziesięciu latach na stanowisku szefa Partii Konserwatywnej i pięciu latach rezydentury na Downing Street, Cameron wciąż cieszy się najwyższym poparciem społecznym pośród wszystkich liderów partii politycznych, ale - jak sam podkreśla - ma świadomość, że nie będzie mógł kierować pracami rządu w nieskończoność. Tuż po majowych wyborach ogłosił publicznie, że nie zamierza starać się o trzecią kadencję.

 

Zjednoczone Królestwo a Unia Europejska

 

Zanim jednak do tego dojdzie, czekają go być może największe wyzwania, z jakimi przyszło mu się zmierzyć w politycznej karierze. Wielka Brytania jest w trakcie negocjacji dotyczących członkostwa w Unii Europejskiej, domagając się głębokich reform wspólnoty m.in. w zakresie konkurencyjności i zarządzania gospodarczego, a także ograniczenia dostępu do zasiłków dla migrantów z innych państw członkowskich.

 

Cameron wielokrotnie zasygnalizował, że jeśli uda mu się uzyskać polityczne obietnice zmian od liderów pozostałych 27 państw członkowskich, będzie agitował za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

 

PAP