Według danych katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), stan zwałów na koniec września wynosił 6,2 mln ton węgla. Natomiast na koniec października było to 5,9 mln ton. Według nieoficjalnych szacunków taka ilość surowca może kosztować ponad 3,5 mld zł.

 

W miejscowości Brzeszcze (woj. małopolskie) szefowa rządu wzięła udział w uroczystościach barbórkowych, mówiła m.in. o rządowym planie perspektywicznym dla branży górnictwa węgla kamiennego. Zaznaczyła, że rząd podejmuje decyzje, które w tej chwili mają ratować miejsca pracy w kopalniach.

 

Premier podkreśliła, że rząd jest zdeterminowany, aby górnictwo bronić i ją rozwijać. - To jest droga, która w naszej ocenie jest korzystna dla naszej gospodarki – powiedziała Beata Szydło. Dodała, że zostało utworzone Ministerstwo Energii, a jego szef Krzysztof Tchórzewski opracowuje z zespołem strategię rozwoju polskiego górnictwa i energetyki. - Ma powstać plan, by dać szanse i perspektywę, aby górnictwo w połączeniu z energetyką stawały się coraz bardziej rozwojową i nowoczesną branżą - wskazała.

 

Premier zapewniła też, że plan będzie powstawał w porozumieniu z branżą górniczą oraz stroną społeczną.  - Tylko, gdy razem wypracujemy program, to będziemy mogli powiedzieć, że jest realny i możliwy do zrealizowania. Każde miejsce pracy w górnictwie jest ważne i każdego musimy bronić. Ale musimy to zrobić razem - powiedziała.

 

Agencja Rezerw Materiałowych, która zgodnie z zapowiedzią szefowej rządu ma kupić węgiel zalegający na kopalnianych zwałach, zajmuje się gromadzeniem i zarządzaniem rezerwami strategicznymi państwa oraz jego zapasami, w celu wspierania ludności i gospodarki w sytuacjach kryzysowych. Zgodnie z prawem agencja głównie tworzy i utrzymuje zapasy ropy naftowej i paliw.

 

W sumie wydobycie węgla kamiennego po trzech kwartałach tego roku wyniosło 52,2 mln ton. Polskie kopalnie odnotowaly w tym czasie stratę wysokości 1,67 mld zł. Oznacza to, że do produkcji każdej tony węgla trzeba było dopłacić średnio 34,42 zł.

 

PAP