Według marszałka Senatu wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego w ubiegłej kadnecji został dokonany w sposób "niewłaściwy". Dodał, że  wybór przez PiS swoich sędziów na podstawie tej samej ustawy, z której skorzystało PO, nie był złamaniem prawa, gdyż - jak wyjaśnił - "była to zupełnie inna sekwencja zdarzeń". - To już przeszłość, historia. W międzyczasie dużo się wydarzyło, przede wszystkim jest inna kadencja - powiedział Karczewski.


Zaznaczył, że PiS postąpiło zgodnie z sejmowym regulaminem. - Brakowało sędziów, był wakat i niebawem upływa kadencja jednego. Większość w Sejmie dokonała wyboru - stwierdził Karczewski.


"Ani Trybunał, ani opozycja nie mogą mówić prezydentowi co ma robić"

 

Karczewski odniósł się do wczorajszego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, według którego trzech sędziów TK wybranych przez poprzedni Sejm zostało powołanych w zgodzie z konstytucją. W związku z tym wyrokiem, opozycja chce, aby prezydent zaprzysiągł sędziów, a tych wybranych w obecnej kadencji poprosił o dymisję.

 

-  Ani Trybunał Konstytucyjny, ani opozycja nie mogą mówić prezydentowi, co ma robić. Wczoraj słyszałem i byłem zdumiony tym, co mówił sędzia Trybunału, były senator, dwukrotny senator, sędzia Kieres. Dziwiłem się, że aż tak głęboko sięga i mówi, co ma do tego prezydent. TK nie powinien tego robić - podkreślił Karczewski. Jego zdaniem do zadań Trybunału należy wyjaśnienie "w spośób krótki i rzeczowy, czy coś jest konstytucyjne lub nie jest, a nie interpretowanie przepisów prawa i interpretowanie jego wykonania".