"Wygramy te wybory!" - przekonywał po północy z czwartku na piątek urzędujący premier Mariano Rajoy. Podczas pierwszego wiecu w tej kampanii powiedział, że ostatnie cztery lata nie były łatwe, ale już widać pozytywne efekty działań gospodarczych jego rządu. Kampania rozpoczęła się tradycyjnym rozwieszaniem plakatów.

 

- Traktujemy Hiszpanię na poważnie - dodał Rajoy, nawiązując do hasła swojej partii - "Hiszpania, na poważnie". Pozytywnie nastawiony przed kampanią premier powtarzał główne tematy swojego programu: "zatrudnienie, stabilność i zjednoczona Hiszpania".

 

Przed siedzibą PP na alei Genova w Madrycie panowała pozytywna atmosfera, do której przyczynił się opublikowany kilka godzin wcześniej sondaż Centrum Badań Społecznych. Wynika z niego, że PP może liczyć na zwycięstwo w wyborach, gdyż na konserwatystów zamierza głosować 28,6 proc. badanych. Najpewniej PP straci jednak większość absolutną i będzie zmuszona stworzyć koalicję.

 

Najpoważniejsi kontrkandydaci Rajoya to nowe twarze w polityce

 

Trzema najpoważniejszymi rywalami 60-letniego Rajoya w wyborach są politycy, którzy byli szerzej nieznani, gdy premier doszedł do władzy w 2011 roku. Są to: 43-letni ekonomista Pedro Sanchez z Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE), 36-letni adwokat Albert Rivera, który założył centrowo-liberalną, reformatorską partię Ciudadanos (Obywatele) i 37-letni wykładowca akademicki Pablo Iglesias ze skrajnie lewicowego, antyoszczędnościowego ugrupowania Podemos (Możemy), utworzonego w 2014 roku.

 

Pedro Sanchez otworzył kampanię socjalistów w hali pod Madrytem, w Gatafe, gdzie zgromadziło się ok. tysiąca osób. Nawoływał obywateli do głosowania na lewicę, by położyć kres "rządowi kłamstw". W hali wyświetlono nagrania, w których poparcie dla PSOE wyrazili politycy europejscy z tej samej rodziny politycznej: premierzy Włoch i Szwecji, Matteo Renzi i Stefan Loefven, a także szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini i była premier Danii Helle Thorning-Schmidt.

 

Rajoy nie pojawił się na przedkampanijnej debacie liderów partii

 

30 listopada dziennik "ElPais" zorganizował pierwszą w tej kampanii wyborczej debatę liderów czterech najważniejszych ugrupowań. W telewizyjnym starciu udziału nie wziął Mariano Rajoy. Podobnie jak przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w Polsce, kiedy na pierwszej debacie nie pojawił się Bronisław Komorowski, tutaj rownież obywatele bardzo źle ocenili absencję jednego z kandydatów.

 

W starciu, w którym zmierzyli się Pedro Sánchez, Albert Rivera i Pablo Iglesias nie było zdecydowanego zwycięscy. Niekwestionowanym przegranym jest jednak Rajoy. Ok. 70 proc. wyborców wprost deklaruje, że niepojawienie się obecnego szefa hiszpańskiego rządu w studiu "ElPais" było błędem i źle oceniają tę decyzję.

 

ElPais, ABC.es, PAP