Były minister sprawiedliwości poinformował, że podjął taką decyzję, po to by już w pierwszej turze "wewnętrzne sprawy PO się zakończyły" i "jak najszybciej można było skupić się tylko i wyłącznie na tych najważniejszych dla kraju wartościach". - Wiem, że z panem ministrem Grzegorzem Schetyną będzie to najlepsze rozwiązanie, wierzę, że wspólnie jesteśmy w stanie zrobić bardzo dużo dla Polski, dlatego też mając to wszystko na uwadze robię ten krok do tyłu - powiedział Budka.

 

- Mam jeden głos i ten głos oddam na pana ministra Grzegorza Schetynę. Wierzę, że zbuduje on w Platformie Obywatelskiej silny zespół - zaznaczył.

 

- Dlatego też ja dzisiaj chowam te swoje ambicje wierząc, że wspólnie z Grzegorzem Schetyną i wspólnie z całą Platformą Obywatelską jesteśmy w stanie być najsilniejszą partią opozycyjną. Jesteśmy w stanie, w bardzo szerokim zespole, do którego zapraszamy wszystkich członków PO spowodować, że Polacy przy nas i wspólnie z nami będą mogli zaprotestować przeciwko temu, co próbuje nam fundować PiS, dlatego też dzisiaj zdecydowałem się na rezygnację ze startu o fotel przewodniczącego Platformy Obywatelskiej w trosce o Polskę, w trosce o Platformę" - powiedział Budka.

 

Schetyna: nie zgodzimy się na zawłaszczanie Polski

 

Obecny na konferencji z Budką były szef MSZ oświadczył, że "Platforma Obywatelska nie zgodzi się, żeby PiS zawłaszczył Polskę, (...) przestrzeń publiczną, władzę". - To wszystko, co zdarzyło się w ostatnich dniach w parlamencie, co dzieje się dzisiaj między klubem PiS, między Nowogrodzką (warszawska siedziba PiS-red), a Pałacem Prezydenckim jest nie do zaakceptowania - powiedział Schetyna w Katowicach.

 

Także Budka oświadczył, że "jeszcze nigdy Polska po 1989 roku tak bardzo nie potrzebowała silnej opozycji". - Jeszcze nigdy w naszej nowoczesnej historii nie było tak, że przyjdzie nam bronić - być może na ulicy - tych podstawowych wartości konstytucyjnych praw obywatelskich, demokracji, samorządności i wolnego rynku - powiedział Budka. Dodał, że "są takie momenty w historii, kiedy polityk musi schować własne ambicje, kiedy polityk w trosce o własny kraj, o Polskę, musi zrozumieć, że tylko i wyłącznie jedna silna drużyna, tylko i wyłącznie osoby, które działają wspólnie, tylko i wyłącznie opozycja, która działa sprawnie jest w stanie walczyć o prawa Polaków".

 

Po rezygnacji Budki w walce o przywództwo w PO na placu boju zostali już tylko Grzegorz Schetyna i były szef MON Tomasz Siemoniak.

 

PAP