Pawła Tamborskiego na prezesa GPW powołało Walne Zgromadzenie Giełdy pod koniec czerwca 2014 r., a pod koniec lipca 2014 r. wyraziła na to zgodę Komisja Nadzoru Finansowego. Zastąpił na tym stanowisku Adama Maciejewskiego. Ówczesny minister skarbu Włodzimierz Karpiński mówił wtedy, że od nowego szefa warszawskiej giełdy oczekuje zwiększenia atrakcyjności rynku.

 

Tamborski jest absolwentem Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Ukończył jeden z pierwszych w Polsce kursów maklerskich i uzyskał licencję. Pracował w biurach maklerskich, gdzie pełnił m.in. funkcję szefa transakcji giełdowych, a później zastępcy dyrektora.


Pracował także w banku w Londynie, gdzie odpowiadał za operacje w Europie Środkowo-Wschodniej, a po powrocie przygotowywał m.in. debiut Zakładów Azotowych Puławy na GPW. Przed objęciem funkcji szefa GPW Tamborski był wiceministrem skarbu.

 

Nieznane przyczyny rezygnacji


Główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka powiedział, że kilka tygodni temu rozmawiał z Tamborskim, który wyraził zaniepokojenie planami PiS w sprawie wprowadzenia podatku od operacji finansowych i negatywnym wpływem tego opodatkowania na giełdę. PiS - jak podkreślił profesor - zaproponował jednak inne rozwiązanie - podatek od aktywów banków. W związku z tym - zaznaczył Gomułka - tej kwestii nie można uważać za powód rezygnacji Tamborskiego z zajmowanej funkcji.


Zdaniem głównego analityka Xelion Piotra Kuczyńskiego, trudno spekulować co do przyczyn odejścia Tamborskiego. - Może chodzić zarówno o sprawy osobiste, być może był to z jego strony ruch wyprzedzający, bo pewnie spodziewał się odwołania w niedługim czasie. Nie da się jednak także wykluczyć, że jest to manifestacja przeciw niszczeniu giełdy, która dołuje już od 7-8 miesięcy po zapowiedziach najrozmaitszych podatków, np. bankowego czy zmian w energetyce - powiedział. Jego zdaniem Tamborski zbyt krótko był prezesem giełdy, by oceniać skuteczność jego prezesowania.


- Mianowanie go było dobrym wyborem, ale moim zdaniem nie zdążył się rozwinąć. Nasza giełda jest już dość rozwinięta, bardziej przypomina nie jacht, który łatwo zmienia kierunek, a znacznie trudniej sterowny transatlantyk. Na zmiany kursu potrzeba więcej czasu - ocenił Kuczyński.


Trudna sytuacja na warszawskiej giełdzie


Ostatniego dnia listopada na GPW indeks dwudziestu największych spółek - WIG20 - zanotował najniższy poziom od 2009 r., osiągając wartość 1919,88 pkt. W kolejnych dniach notował dalsze spadki - w czwartek na zakończeniu sesji był już na poziomie 1867,96 pkt. Eksperci wskazują, że jest to najdłuższa seria spadków na polskim indeksie od 2000 r., kiedy na amerykańskiej giełdzie pękła bańka spółek z branży informatycznej, tzw. dotcomów.


Zdaniem części analityków, do spadków na WIG20 przyczynia się sytuacja takich spółek, jak np. miedziowy gigant KGHM. Ceny tego surowca na światowych giełdach ostatnio spadają, a sytuacji nie poprawiają słabsze prognozy dla wzrostu gospodarki chińskiej. Eksperci wskazują, że zniechęcać inwestorów do lokowania środków na GPW może też planowane wprowadzenie nowego podatku dotyczącego banków i innych instytucji finansowych. Na WIG20 notowane są również największe polskie spółki energetyczne, które stają przed perspektywą dużych wydatków na modernizacje infrastruktury energetycznej w Polsce w najbliższych latach i obciążeniami wynikającymi z polityki klimatycznej UE.

 

PAP