Ekonomista tłumaczył jakie mogą być przyczyny zwiększenia tegorocznego deficytu w budżecie. - Najprawdopodobniej chodzi o to, żeby deficytem tegorocznym sfinansować część obietnic z przyszłego roku osiągając efekt PR-owy, że przedstawi się społeczeństwu informację, że poprzedni rząd bardzo źle zarządzał budżetem i trzeba było powiększyć deficyt – wyjaśniał Morawski. Dodał, że deficyt wciąż jest za wysoki i państwo powinno go ograniczać, a nie tylko trzymać w ryzach.


Morawski uważa także, że program 500 zł na dziecko spowoduje wzrost konsumpcji tylko jednorazowo – w przyszłym roku. W latach kolejnych konsumpcja będzie niższa. - Nie można wydatkami publicznymi trwale podnieść wzrostu gospodarczego gospodarki, która całkiem nieźle funkcjonuje - tłumaczył. - Ludzie wiedzą, że żyjemy w stosunkowo ubogim kraju, ale w porównaniu ze średnią historyczną, naprawdę nie jest w Polsce źle - dodał. Ekspert zauważył, że w takich warunkach, jakie są w Polsce, stymulowanie gospodarki wydatkami publicznymi nie przyniesie efektu, bo w gospodarce nie ma wolnych mocy, które można pobudzić stymulacją.


"Są powody, żeby przymuszać ludzi do dłuższej pracy"


- Radykalne obniżenie wieku emerytalnego jest kompletnie sprzeczne z tendencjami cywilizacyjnymi – podkreślił Morawski. - Ktoś kto przechodzi wcześniej na emeryturę szkodzi nie tylko sobie, bo ma niższą emeryturę, ale też innym, bo nie płaci składek – dodał.