Według rosyjskiego resortu obrony Turcja jest głównym odbiorcą ropy z terenów opanowanych przez dżihadystów. Ministerstwo twierdzi, że zna trzy trasy, którymi ten surowiec trafia do Turcji i powołuje się na zdjęcia satelitarne przedstawiające cysterny z ropą, które przekraczają syryjsko-turecką granicę. Władimir Putin powiedział w poniedziałek, że "Turcja w ubiegłym tygodniu zestrzeliła rosyjski samolot na pograniczu syryjsko-tureckim tylko po to, by chronić swój handel ropą z ISIS".

 

Erdogan: Turcja pozyskuje ropę wyłącznie z legalnych źródeł

 

Stanowisku Rosji stanowczo zaprzecza Turcja. - Mówię otwarcie: jeśli fakty te znajdą potwierdzenie, nie pozostanę nawet chwili na swoim stanowisku. Pytam też szanownego pana Putina, czy on pozostanie na stanowisku, jeśli tak się nie stanie - powiedział we wtorek Erdogan. - Turcja pozyskuje ropę naftową i gaz ziemny wyłącznie z legalnych źródeł, np. z Rosji, i nie handluje tymi surowcami z Państwem Islamskim - oświadczył.

 

Napięcie w stosunkach turecko-rosyjskich utrzymuje się od ubiegłego tygodnia, gdy Turcja zestrzeliła rosyjski Su-24. Władze w Ankarze twierdzą, że maszyna wtargnęła w turecką przestrzeń powietrzną, Moskwa zaś utrzymuje, że pozostała ona w syryjskiej przestrzeni.

 

W ramach nagłego ochłodzenia wzajemnych stosunków w sobotę Putin podpisał dekret wprowadzający w życie kroki odwetowe wobec Turcji, głównie o charakterze gospodarczym, a następnie odmówił spotkania się z Erdoganem przy okazji szczytu klimatycznego COP21.

 

Reuters, BBC