- Jeśli nieproporcjonalna reakcja Rosji na strącenie samolotu Su-24 będzie kontynuowana, nie pozostanie nam nic innego, jak podjąć stosowne kroki - powiedział turecki prezydent podczas wizyty w Katarze. Nie wyjasnił co dokładnie miałoby to oznaczać.

 

Według agencji Reuters, powołującej się na anonimowe źródła, Turcja szykuje się do zmniejszenia o 25 proc. importu ciekłego gazu napędowego (LPG) z Rosji w przyszłym roku.

 

Recep Tayyip Erdogan zdecydowanie odrzucił oskarżenia płynące pod jego adresem ze strony Rosji, sugerujące, że on i jego rodzina czerpią zyski z nielegalnego obrotu ropą naftową. - Nikt nie ma prawa do wysuwania oszczerstw sugerujących, że Turcja kupuje ropę od organizacji terrorystycznej, jaką jest Państwo Islamskie - podkreślił.

 

Argumentował, że Turcja jest trwale przywiązana do systemu wartości moralnych, które uniemożliwiałyby taki proceder. - Ci, którzy wysuwają tak oszczercze oskarżenia, są zobowiązani do ich udowodnienia" - dodał. Zapowiedział też, że jest gotów natychmiast ustąpić ze stanowiska, jeśli zarzuty zostałyby potwierdzone.

 

Relacje między obu państwami mocno się ochłodziły od ubiegłego tygodnia, gdy tureckie myśliwce zestrzeliły rosyjski bombowiec na turecko-syryjskim pograniczu. Był to najpoważniejszy incydent zbrojny między Rosją, a państwem należącym do NATO od 50 lat.

 

Ławrow: przedstawimy fakty

 

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zapowiedział, że fakty o handlu Turcji ropą naftową z IS zostaną oficjalnie przedstawione w ONZ. - O tym, że ropa naftowa ze złóż zajętych przez członków Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku płynie za granicę, w tym do Turcji, mówiliśmy publicznie nie jeden raz. Fakty, które to potwierdzają, zostaną formalnie udostępnione, w tym w ONZ, wszystkim zainteresowanym stronom - powiedział Ławrow.

 

Według niego w celu przerwania nielegalnego biznesu naftowego z udziałem terrorystycznej organizacji Państwo Islamskie należy zablokować granicę syryjsko-turecką. Jest to, jego zdaniem, jedyne wyjście w tej sytuacji. - Zamiast wszczynania długiej procedury śledzenia nielegalnych dostaw ropy przez terrorystów z obszarów Syrii do Turcji, należy raczej uczynić jeden krok - zablokować syryjsko-turecką granicę - powiedział szef rosyjskiego MSZ.

 

W poniedziałek rosyjski prezydent Władimir Putin stwierdził, że Rosja dysponuje danymi potwierdzającymi, iż ropa ze złóż kontrolowanych przez terrorystów, w tym przez bojówki Państwa Islamskiego, trafia do Turcji na skalę przemysłową. Według Putina Turcja zestrzeliła rosyjski samolot na pograniczu syryjsko-tureckim, by chronić swój handel tym surowcem z islamistami.

 

W środę w Moskwie przedstawiciele Ministerstwa Obrony poinformowali, że znają trasy, którymi ropa z Państwa Islamskiego trafia do Turcji. Zarzuty poparli zdjęciami satelitarnymi przedstawiającymi konwoje cystern jadących w stronę jej granic. Według rosyjskiego resortu obrony te same siatki przestępcze, które szmuglują do Turcji ropę z terenów kontrolowanych przez dżihadystów, dostarczają bojownikom uzbrojenie i zajmują się ich szkoleniem.

 

PAP, Reuters