Stoltenberg przyznał kilka dni temu, że opinia publiczna w Czarnogórze jest podzielona w sprawie planów przystąpienia tego kraju do NATO. W minionych miesiącach dochodziło tam do antyrządowych demonstracji, które były wyrazem sprzeciwu także wobec członkostwa w Sojuszu. Premier Milo Djukanović sugerował, że za protestami może stać Rosja, stanowczo sprzeciwiająca się dalszemu rozszerzeniu NATO.

 

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow określał rozszerzenie jako "prowakację". - Tego rodzaju inicjatywa niesie za sobą duży potencjał konfrontacji. Nie pozwala na dążenie do pokoju i stabilności na Bałkanach, ale także w Europie ogólnie - dodawała w ubiegłym tygodniu rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa.

 

Minister spraw zagranicznych 600-tysięcznej Czarnogóry Igor Lukszić, zaproszony do udziału w środowym posiedzeniu NATO, oświadczył: "To wielki dzień dla mojego kraju, który na to zasługuje".

 

Do tej pory NATO liczyło 28 członków. Najnowszymi byli Albania i Chorwacja, które weszły w skład organizacji 1 kwietnia 2009 r. Potencjalnymi kandydatami do członkostwa są obecnie Gruzja, Finlandia, Serbia i Szwecja, a oficjalnymi Bośnia i Hercegowina oraz Macedonia.

 

O przyjęciu Czarnogóry do struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego poinformowano m.in. na oficjalnym profilu NATO na Twitterze.

Dumę z dołączenia do struktur powstałej 24 sierpnia 1949 organizacji polityczno-wojskowej wyraził również rząd Czarnogóry.


Członkostwa pogratulowały już Czarnogórzanom m.in. rzeczniczki prasowe Sojuszu: Carmen Romero i Oana Lungescu.