Raport zatytułowany "From Retweets to Raqqa" jest analizą sympatyków IS w Stanach Zjednoczonych, których liczbę FBI szacuje "na setki, jeśli nie tysiące osób".

 

"Choć nie jest ich tak wielu jak na Zachodzie Europy, to mobilizacja IS w USA ma bezprecedensowy charakter" - czytamy w raporcie. Jego autorzy przeanalizowali ponad 300 przypadków osób już zidentyfikowanych przez władze jako rekruci bądź sympatycy IS. Głównie kontaktują się oni z organizacją, która ogłosiła kalifat w Syrii i Iraku, za pomocą mediów społecznościowych, a zwłaszcza Twittera. Są w wieku od 15 do 47 lat. Chociaż większość tych sympatyków IS "nigdy nie przejdzie od słów do czynów", to niektórzy ulegają radykalizacji w sieci na tyle, że klawiaturę komputera zamieniają na walkę o charakterze militarnym.

 

W 2015 roku więcej aresztowanych niż po 11 września

 

Dotychczas władze USA podawały, że do jesieni tego roku około 250 Amerykanów wyjechało bądź próbowało wyjechać do Syrii lub Iraku, by walczyć w szeregach Państwa Islamskiego. Służby prowadzą obecnie 900 dochodzeń w sprawie sympatyków IS w USA we wszystkich 50 stanach. 71 osób oskarżono od marca 2014 roku o działalność powiązaną z IS, a w 2015 roku aresztowano już 56 osób, czyli więcej niż aresztowano z związku z terroryzmem w jakimkolwiek roku po zamachach z 11 września 2001 roku.

 

Wśród tych, którzy zostali oskarżeni, przeciętny wiek to 26 lat. Aż 86 procent z nich to mężczyźni. Ponad połowa próbowała wyjechać za granicę, a 27 proc. było w jakiś sposób związane z przygotowywaniem spisków lub przeprowadzaniem ataków na terenie USA. Najwięcej osób oskarżono w stanach Nowy Jork i Minnesota.

 

Do tej pory niewielu Amerykanów zginęło angażując się w działalność IS: trzech na terenie USA, a co najmniej 12 za granicą.

 

Wśród symaptyków są kryminaliści, studenci, nastolatki

 

Autorzy raportu piszą, że sympatycy IS w USA bardzo różnią się zarówno pod względem motywacji, jak i demografii. Niektórzy pochodzą z miast, inni z terenów wiejskich; są wśród ich kryminaliści, ale też studenci uniwersytetów, nastoletnie dziewczyny oraz silnie zainspirowani przesłaniem IS bojownicy. "Niektórzy chcą dołączyć do samozwańczego kalifatu na terenach kontrolowanych przez IS, inni planują ataki w USA - napisał we wstępie do raportu jego współautor Lorenzo Vidino. - To rosnący i niepokojący fenomen".
 
A ponieważ "nie ma standardowego profilu rekrutacji", to, jak piszą autorzy raportu, nie ma też "jednego panaceum", by jej przeciwdziałać. "Uznanie tej złożoności jest niezbędnym pierwszym krokiem dla polityków, funkcjonariuszy organów ścigania, liderów społecznych, nauczycieli i krewnych, którzy szukają skutecznych rozwiązań" - głosi raport.

 

PAP