Górnik Zabrze prowadził już po 7 minutach. W polu karnym Łukasza Madej sfaulował Kornel Osyra, a rzut karny pewnie wykorzystał Gergel. Później zabrzanie oddali inicjatywę rywalom. Okazję do wyrównania miał m.in. Kamil Vacek. W końcu, w 36. minucie, przyjezdnych "wyręczył" obrońca Górnika Mateusz Słodowy, który  po rzucie rożnym wepchnął piłkę do własnej bramki. Niespełna trzy minuty później Mateusz Mak widowiskowym strzałem z linii pola karnego dał gościom prowadzenie.

 

Dwa gole w dwie minuty

 

Górnik przebudził się po przerwie. W 56. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Aleksander Kwiek i piłka po rykoszecie wpadła do siatki. Chwilę później Roman Gergel strzelił dwa gole w dwie minuty. Piast nacierał, strzelał, a Górnik wyprowadzał kontry. Jedną z nich w końcówce spotkania zwieńczył swoim czwartym trafieniem Gergel. Mimo zwycięstwa Górnik pozostał na ostatnim miejscu w tabeli.

- Trudno mi mówić po takim meczu. Kiedy straciliśmy drugą bramkę, nie byliśmy już drużyną, zapanował chaos. Bardzo widoczny był dziś brak Heberta, który pauzował za kartki. Tak grać, jak dziś Kornel Osyra, po prostu nie można - powiedział trener Piasta Radoslav Latal.

 

Po dwóch wygranych z rzędu porażki doznało Zagłębie Lubin. Miedziowi ulegli na własnym stadionie Jagiellonii Białystok 0:2.

 

Mecz był toczony przy pustych trybunach, co sprawiało, że miał specyficzny klimat. Słychać było wszystkie podpowiedzi trenerów, ale także krzyki zawodników do sędziego spotkania, jeżeli z którąś z decyzji się nie zgadzali. A do takiej sytuacji doszło już w pierwszej minucie, kiedy Jarosław Jach faulował tuż przed polem karnym szarżującego Fiodora Cernycha, za co goście domagali się czerwonej kartki dla młodego obrońcy Zagłębia.

 

Gole z kontry i po rzucie rożnym 

 

Kilka minut później znowu było gorąco pod bramką gospodarzy. Po kontrataku piłka trafiła pod nogi Karola Mackiewicza, który huknął z 16. metrów i Martina Polacka uratowała poprzeczka.

 

W 65. min. Jagiellonia wyprowadziła groźną kontrę. Mackiewicz popędził lewą stroną i mocno wstrzelił piłkę w pole karne, gdzie Jach naciskany przez Cernycha trafił do własnej bramki.

 

Gospodarze po stracie gola śmielej ruszyli do ataków, ale nadal mieli duże problemy z przebiciem się przez zagęszczoną i dobrze ustawiająca się defensywę przyjezdnych. Losy spotkania rozstrzygnęły się w 77. minucie. Po rzucie rożnym mocno "zakotłowało" się w polu karnym Zagłębia. Sytuację wykorzystał Karol Świderski, który mocnym strzałem nie dał szans Polackowi.

 

PAP