- Brak następcy to zresztą zasługa samego Tuska, który przez lata pozbywał się ludzi zdolnych, którzy mogliby ewentualnie jego przywództwu zagrozić. To nie jest tak, że każdy członek partii nosi tę buławę przewodniczącego czy prezesa partii w swoim plecaku - nie wszyscy się, mówiąc najkrócej, do tego nadają, no a w PO takich, którzy się do tego nadają, jest bardzo mało z powodu polityki, którą Donald Tusk prowadził przez lata  – stwierdził Mikołaj Cześnik.

 

- Jego gwałtowna rezygnacja i postawienie na panią Ewę Kopacz, która okazała się liderem średnim, żeby nie powiedzieć miernym, powoduje, że dzisiaj Platforma jest w miejscu, w którym jest, tzn. jest w kryzysie, toczy się tam walka o przywództwo - dodał politolog z SWPS.

 

"PO w stanie organizacyjnego rozkładu"

 

Do osiągnięć Donalda Tuska w trakcie pełnienia przez niego funkcji premiera i szefa PO eksperci zaliczają: profesjonalizm, polityczny pragmatyzm, uważną obserwację swojego zaplecza i wspomnianą bezwzględną eliminację konkurentów.

 

Jak przekonuje dr hab. Rafał Chwedoruk z Instytutu Nauk Politycznych UW, przywództwo Donalda Tuska było jednym z najsilniejszych w dziejach polskiej polityki po 1989 roku, zarówno w wymiarze państwowym, jak i partyjnym. - Było to przywództwo spersonalizowane, oparte na autorytecie. Nie rządził może jednoosobowo, ale z całą pewnością nie był to także liberalny model sprawowania władzy - ocenił.

 

Według politologa z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie dr hab. Rafała Matyi do kryzysu Platformy przyczyniła się także decyzja Tuska o przekazaniu władzy Ewie Kopacz. - Mógł powiedzieć "wybierzcie sobie następnego lidera sami". A on zablokował rozwój PO wskazując bezalternatywnie Ewę Kopacz i doprowadzając do sukcesji, która sprawia, że ta partia do dziś nie ma lidera i znajduje się w stanie organizacyjnego rozkładu - stwierdził.

 

Brak nowej generacji liderów

 

Jak ocenia Rafał Matyja, nowa formacja rządząca, czyli PiS  "w stu procentach odziedziczy" po Tusku przyjęty przez niego model polityki wizerunkowej i zasady kontaktowania się premiera ze społeczeństwem, oparte na "empatycznym wychodzeniu do ludzi, przejmowaniu się ich problemami i błyskawicznym reagowaniu na kryzysy". - Taka jest logika ogólnie polityki światowej, ale w Polsce tak silnie zaszczepił ją właśnie Tusk - zaznaczył.

 

Według Rafała Chwedoruka  w polskiej polityce od czasu odejścia Tuska mamy do czynienia ze "zmierzchem jego politycznej generacji". - Dziś odchodzi powoli pokolenie polityków, które czynnie i osobiście brało udział w kształtowaniu podstaw demokracji na początku polskiej transformacji, ale za ich plecami czeka tylko generacja średnia, która chcąc nie chcąc przejmuje schedę po starszych kolegach - tak jak Grzegorz Schetyna i Tomasz Siemoniak czy utożsamiany z młodzieżą ponad 50-letni Paweł Kukiz - mówi.  Zdaniem politologa z tego powodu wynikają problemy politycznych liderów, jako "ludzi, którzy nie do końca się rozumieją ze starszą generacją Polaków, a którzy - może poza Kukizem – jednocześnie dla młodych wyborców są nadal ludźmi z innej planety".

 
PAP