Debiut w Grupie Światowej Pucharu Davisa będzie dla polskiego tenisa wyjątkowym wydarzeniem. Biało-czerwoni awans do Grupy Światowej zawdzięczają pokonaniu - w składzie: Jerzy Janowicz, Michał Przysiężny, Łukasz Kubot i Marcin Matkowski - we wrześniowym barażu w Gdyni Słowacji 3:2. Kibice mają nadzieję, że w marcu Trójmiasto po raz kolejny okaże się szczęśliwe dla ekipy, której kapitanem jest Radosław Szymanik.

 

Na drodze do elity tych najsłynniejszych drużynowych rozgrywek tenisowych stanie Polakom Argentyna.

 

Zespół z Ameryki Południowej w tym roku dotarł do półfinału rozgrywek, przegrywając z Belgią 2:3. W reprezentacji zagrali wówczas: Leonardo Mayer, Federico Delbonis, Diego Schwartzman oraz Carlos Berlocq. Pierwszy z nich jest obecnie najwyżej notowany w rankingu ATP - na 35. pozycji. Drugi z tenisistów jest 52. rakietą świata, a trzeci - 88. Berlocq koncentruje się na grze podwójnej. Nie można też wykluczyć powołania byłego zawodnika światowej czołówki Juana Martina del Potro (obecnie 581.), który w ostatnich latach głównie zmagał się z kłopotami zdrowotnymi, ale ostatnio wznowił treningi i szykuje się do nowego sezonu.

 

Argentyńczycy jeszcze nigdy nie zdobyli Pucharu Davisa, ale czterokrotnie dotarli do finału - w 1981, 2006, 2008 i 2011 roku. Tylko oni oraz reprezentacje Rumunii i Indii więcej niż raz wystąpiły w decydującym spotkaniu i wciąż nie mają w dorobku tego trofeum. Gdyby polskiej drużynie udało się wygrać z ekipą z Ameryki Południowej, w lipcowym ćwierćfinale zmierzyliby się z triumfatorem pary Włochy - Szwajcaria.

 

PAP/tenisklub.pl