Jeżeli informacja o tym się potwierdzi, będzie to oznaczało wysłanie przez rząd Angeli Merkel do Syrii m.in. samolotów rozpoznawczych, myśliwców wielozadaniowych Tornado, samolotu cysterny i około 1 tys. 200 osób personelu wojskowego. Zamierzają też wysłać okręt, który wejdzie w skład eskorty francuskiego lotniskowca "Charles de Gaulle" i wykorzystywać informacje z rozpoznania satelitarnego.

 

Merkel: nie wolno biernie patrzeć jak ISIS się umacnia

 

Uzasadniając decyzję o wsparciu Francji, kanclerz Merkel określiła w miniony czwartek planowany udział Bundeswehry w operacji przeciwko IS jako "niezbędną decyzję w walce z terroryzmem". Akcentowała, że nie wolno biernie patrzeć na umacnianie się Państwa Islamskiego. Za niezbędną uznała "rozsądną równowagę" między operacją militarną i politycznym procesem mającym na celu rozwiązanie syryjskiego kryzysu.

 

Dla operacji wojskowej przeciwko Państwu Islamskiemu nie ma mandatu Narodów Zjednoczonych. Według agencji dpa w niemieckich kołach rządowych panuje przekonanie, że uzyskanie takiego mandatu jest nierealne z uwagi na postawę Rosji.

 

Inspektor generalny Bundeswehry Volker Wieker powiedział w wywiadzie dla niedzielnego wydania "Bilda", że do obsługi samolotów i okrętów mających uczestniczyć w operacji przeciwko Państwu Islamskiemu w Syrii potrzeba 1 tys. 200 niemieckich żołnierzy. Rozpoczęcie operacji może nastąpić "bardzo szybko po udzieleniu mandatu przez parlament" - zaznaczył najwyższy rangą niemiecki wojskowy. Mandat ma na razie opiewać na jeden rok.        

 

Reuters, AFP