- Jesteśmy w Afganistanie, bo jest to w naszym własnym interesie. Nie chcemy, by ten kraj znów stał się bezpieczną przystanią dla terrorystów – powiedział Stoltenberg na konferencji prasowej w Brukseli.

 

Chodzi o misję "Resolute Support", która zastąpiła 1 stycznia 2015 roku operację wojskową ISAF w Afganistanie. Jej celem jest szkolenie afgańskich sił. Uczestniczy w niej 40 państw. Największy udział mają Stany Zjednoczone, które zapewniają blisko 7 tysięcy żołnierzy. Udział pozostałych państw jest znacznie mniejszy. Spośród nich największe kontyngenty utrzymują: Gruzja (856 osób) i Niemcy (850). Według danych NATO, polski kontyngent liczy 113 żołnierzy.

 

"Rosja coraz bardziej asertywna"

 

Tematem dwudniowych obrad ministrów państw NATO, w których udział bierze również szef MSZ Witold Waszczykowski, jest też wsparcie dla Turcji w sferze obrony przeciwlotniczej na jej granicy z Syrią. Sprawa zyskała na znaczeniu po zestrzeleniu przez tureckie lotnictwo rosyjskiego bombowca, zaangażowanego w interwencję w Syrii. Ankara twierdzi, że samolot naruszył turecką przestrzeń powietrzną, czemu Moskwa zaprzecza.

 

Stoltenberg zaznaczył, że już przed tym incydentem Sojusz zamierzał zająć się wsparciem dla Turcji. - Teraz musimy skoncentrować się na deeskalacji i uspokojeniu napięć - powiedział.

 

Rosja zapowiedziała rozmieszczenie systemu obrony przeciwlotniczej S-400 Triumf na terenie bazy lotniczej Hmejmim w syryjskiej prowincji Latakia. Stoltenberg wskazał, że to część podejmowanych przez Rosję działań, które mają na celu rozmieszczanie nowoczesnych zdolności wojskowych wzdłuż granic NATO w wielu miejscach, także w Europie. - To powód, dla którego zajmujemy się tym, jak rozwinąć i wzmocnić nasze możliwości odstraszania oraz dostosować nasze zdolności wojskowe do bardziej asertywnej Rosji - powiedział Stoltenberg.

 

PAP