Śląsk na boisku Termaliki prowadził od 12. minuty, kiedy po zagraniu piłki ręką w polu karnym "jedenastkę" wykorzystał Jacek Kiełb. Rywale rzucili się do odrabiania strat i jeszcze przed przerwą mieli kilka okazji do wyrównania. Dwa razy głową strzelał Emil Drozdowicz - w 20. i 27. min. Za pierwszym razem jego uderzenie było niecelne, za drugim klasę pokazał Mariusz Pawełek.

 

Po przerwie Termalica dalej miała inicjatywę, ale do 89. minuty niewiele z niej wynikało. Wyrównujący gol padł tuż po zejściu z boiska Mariusza Pawełka. Bramkarz wrocławian doznał urazu po tym, jak wybiegł za pole karne i zderzył się z Pavolem Stano. Sędzia podyktował rzut wolny, a rezerwowego goalkeepera Śląska pokonał Dawid Plizga.

 

Sędzia przedłużył mecz ponad pięć minut. Obie strony miały okazje do przechylenia szali zwycięstwa na swoja stronę, ale więcej goli nie było.

 

W bramce "Słoni" nie mógł we wtorek stanąć Sebastian Nowak. Według informacji podanej przez klub, na poniedziałkowym treningu golkiper złamał w trzech miejscach kość żuchwy. Ma pauzować co najmniej do końca roku.

 

Stępiński strzela, Ruch wygrywa

 

Cenne zwycięstwo odniósł za to Ruch Chorzów. "Niebiescy" pokonali Koronę Kielce 2:1 i awansowali na czwarte miejsce w ekstraklasie. Rywale przegrali trzeci raz z rzędu.

 

W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę mieli gospodarze. Już na początku spotkania okazje do zdobycia bramki mieli kolejno: Mariusz Stępiński, Marek Zieńczuk i Maciej Iwański. W 29. minucie chorzowscy kibice ponownie poderwali się z miejsc, ale groźny strzał głową Mateusza Cichockiego obronił Zbigniew Małkowski. W 42. bramkarz Korony był już bez szans. Maciej Iwański wykorzystał zamieszanie w defensywie Korony i zdobył bramkę uderzeniem z około 10 metrów. W pierwszej połowie kielczanie nie oddali żadnego celnego strzału.

 

Dużo lepiej zaprezentowali się po zmianie stron. Efektem była bramka w 48. minucie, zdobyta po składnej akcji zespołu wykończonej sprytnie przez Bartłomieja Pawłowskiego. Była to pierwsza bramka Korony od 316. minut.

 

Chwilę później zaatakował Ruch. Świetną okazję miał Stępiński, jednak nieznacznie przestrzelił. W 53. minucie już się nie pomylił. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego 20-letni reprezentant Polski oddał strzał głową i zdobył 10. bramkę w sezonie. Jest wiceliderem klasyfikacji strzelców rozgrywek.

 

Oba zespoły miały jeszcze kilka okazji do zmiany wyniku, groźniejsze sytuacje stwarzała Korona: m.in. dwie szanse Pawłowskiego i jedna Łukasza Sierpiny.

 

PAP