- Przybyłem tu osobiście jako lider największej na świecie gospodarki i drugi największy emitent, by powiedzieć, że USA nie tylko uznają swoją rolę w tworzeniu tego problemu, ale też odpowiedzialność, by coś z tym zrobić - oświadczył prezydent USA Barack Obama.

 

Wezwał przywódców, by powtórnie potwierdzili zobowiązanie, że "będąśrodki dla krajów", które zechcą wziąć udział w zakończeniu "brudnej" fazy rozwoju. - I wiem, że to nie będzie łatwe, to będzie wymagało zobowiązania na rzecz innowacji - powiedział.

 

- Zapewnijmy też, że środki popłyną do krajów, które potrzebują pomocy. Nie możemy dłużej uniknąć następstw zmiany klimatu - stwierdził. - Ameryka potwierdza swoje zaangażowanie na rzecz najsłabiej rozwiniętych krajów (…) i jutro zadeklarujemy nowy wkład na rzecz inicjatyw ograniczających ryzyko, które pomogą odbudować się wrażliwym populacjom po klęskach związanych ze zmianami klimatu - zapowiedział Obama.

 

Hollande: "stawką jest przyszłość planety"

 

- Nigdy stawka międzynarodowego spotkania nie była tak wysoka, ponieważ to, co jest stawką - to przyszłość planety, przyszłość życia - powiedział Hollande. Podkreślił, że potrzebne jest partnerstwo ludzkości i natury. Temu właśnie służy paryska konferencja. Szczyt z udziałem 150 liderów rozpoczęto minutą ciszy w hołdzie ofiarom paryskich zamachów z 13 listopada. Hollande podziękował liderom za wsparcie i wyrazy solidarności.

 

Podkreślił, że walka z terroryzmem i zmianami klimatu są "dwoma kluczowymi wyzwaniami globalnymi", które międzynarodowa społeczność musi pokonać.

 

Szef ONZ: musimy dać znać, że zmierzamy do niskoemisyjnej przyszłości

 

- Macie władzę, by zabezpieczyć dobrobyt tego pokolenia i następnych generacji”- zwrócił się do liderów 150 państw na uroczystej inauguracji szczytu klimatycznego w Paryżu sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun.

 

Szef ONZ namawiał ich do wybrania drogi "kompromisu i zgody i - jeśli trzeba - elastyczności". - Paryż musi wyznaczyć zdecydowany punkt zwrotny, musimy daćświatu znać, że zmierzamy do niskoemisyjnej, sprzyjającej klimatowi przyszłości i nie ma drogi odwrotu - podkreślił Ban Ki Mun.

 

Szczytowi, a zwłaszcza poniedziałkowej inauguracji z udziałem przywódców, towarzyszą nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, co ma związek z krwawymi zamachami w Paryżu z 13 listopada.

 

Wśród przywódców obecnych na szczycie znaleźli się orędownicy ochrony klimatu tacy jak niemiecka kanclerz Angela Merkel czy premier Wielkiej Brytanii David Cameron. Przybył też prezydent USA Barack Obama, który dołączył do globalnej walki ze zmianami klimatu.

 

W wydarzeniu bierze też udział polska premier Beata Szydło i szefowie unijnych instytucji. Szefowej rządu towarzyszy minister środowiska Jan Szyszko. Ponadto Szydło spotka się z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem.

 

W szczycie bierze także udział polska delegacja negocjatorów, ekspertów i kierownictwa ministerstwa środowiska (w sumie 21 osób) oraz 40-osobowa grupa przedstawicieli przemysłu, uczelni i innych instytucji.

 

Szef dyplomacji Francji Laurent Fabius, który jest przewodniczącym COP21, powiedział w niedzielę, że celem konferencji jest ambitne porozumienie, które będzie możliwe do przyjęcia dla wszystkich krajów.

 

Jeśli światowe negocjacje w stolicy Francji zakończą się sukcesem, zostanie zawarte najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku i zastąpić protokół z Kioto. Społeczność międzynarodowa postawiła sobie za cel niedopuszczenie do tego, by średnia temperatura wzrosła o ponad 2 stopnie Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej. W obecnym tempie świat zmierza w kierunku wzrostu temperatury o 4 stopnie pod koniec XXI wieku, co według naukowców może mieć niebezpieczne skutki.

 

W konferencji, która potrwa do 11 grudnia, bierze udział 195 krajów. Główną osią sporu będzie batalia o finanse na walkę ze zmianami klimatycznymi między bogatymi a biednymi państwami.

 

PAP