Zdaniem rosyjskiego prezydenta chodziło o ochronę dostaw ropy do Turcji realizowanych przez Państwo Islamskie, dla którego dochody ze sprzedaży ropy naftowej są jednym z głównych źródeł finansowania. Według ekspertów islamiści sprzedają ropę tureckim pośrednikom za  25-30 dolarów za baryłkę, a na światowych giełdach jej cena wynosi obecnie 43-45 dolarów.

 

- Otrzymaliśmy teraz uzupełniające dane potwierdzające niestety to, że z miejsc wydobycia ropy kontrolowanych przez dżihadystów i inne organizacje terrorystyczne, ropa w ogromnych przemysłowych ilościach jest przerzucana na terytorium Turcji. Mamy podstawy ku temu, by sądzić, że decyzja o zestrzeleniu naszego samolotu była podyktowana chęcią zapewnienia bezpieczeństwa na trasach przewozu ropy z Syrii na terytorium Turcji – stwierdził Władimir Putin. Zestrzelenie bombowca przez tureckie lotnictwo nazwał "ogromnym błędem".

 

Putin o "wspólnym języku" w sprawie Syrii, ale przyszłość Asada wciąż dzieli

 

Zdaniem prezydenta Rosji światowi liderzy omawiają sposoby uregulowania konfliktu w Syrii rozmawiąjąc "na tej samej fali". W kuluarach szczytu odbył on rozmowy z wieloma politykami, w tym z prezydentem USA, kanclerz Niemiec i przewodniczącym Komisji Europejskiej.

 

- Rozmawialiśmy o aktualnych najżywotniejszych problemach, przede wszystkim o problemie syryjskim i drogach jego uregulowania. Generalnie sądzę, że omawiamy to "na tej samej fali”  i wychodzimy z założenia, że problem ten można rozwiązać jedynie środkami politycznymi - uważa Władimir Putin.

 

- Obecnie poszukujemy płaszczyzny, na której można by było posuwać się dalej. Mam nadzieję, że naszym ministrom spraw zagranicznych uda się na najbliższym spotkaniu w Wiedniu znaleźć więcej punktów stycznych. Są po temu wszelkie przesłanki - zaznaczył rosyjski przywódca.

 

Głównym punktem spornym między USA a Rosją i Iranem w kwestii Syrii pozostaje przyszłość jej prezydenta Baszara el-Asada. Zachodnie kraje i ich sojusznicy nalegają, by Asad oddał władzę, co byłoby elementem politycznego rozwiązania trwającego od czterech lat konfliktu. Natomiast sojusznicy Asada - Rosja i Iran - utrzymują, że powinien on wziąć udział w wyborach, i odrzucają scenariusz przewidujący jego natychmiastowe ustąpienie.

 
Wiadomo że, podczas spotkania w cztery oczy amerykańskiego i rosyjskiego prezydenta, Barack Obama powtórzył Putinowi, że częścią porozumienia politycznego w sprawie zakończenia konfliktu w Syrii musi być oddanie władzy przez prezydenta Baszara el-Asada.  Jak ujawnił anonimowy przedstawiciel Białego Domu, Obama zaapelował też do Putina, by rosyjskie lotnictwo podczas nalotów w Syrii koncentrowało się na atakach wymierzonych w bojowników Państwa Islamskiego, a nie w rebeliantów zwalczających siły syryjskiego prezydenta.


Do drastycznego pogorszenia stosunków między Moskwą a Ankarą doszło 24 listopada po zestrzeleniu przez Turcję rosyjskiego bombowca Su-24, który według władz tureckich naruszył przestrzeń powietrzną ich kraju. Rosyjskie władze twierdzą, że ich samolot nie opuścił syryjskiej przestrzeni powietrznej. Rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło, że uważa zestrzelenie Su-24 za akt nieprzyjacielski.

 

Moskwa już 24 listopada ogłosiła, że zrywa kontakty wojskowe z Turcją. Dwa dni później zaostrzyła kontrole produktów rolnych i spożywczych importowanych z tego kraju.

 

Rosja jest głównym dostawcą surowców energetycznych dla tureckiej gospodarki. Import rosyjskiego gazu ziemnego zaspokaja 55 proc. potrzeb Turcji, a ropy naftowej - 30 proc.

 

PAP