Do przyjęcia przepisów, co miało nastąpić na czwartkowym spotkaniu ministrów sprawiedliwości państw UE, potrzebna jest jednomyślność.

Polska, a także Węgry (jak twierdzą dyplomatyczne źródła PAP) mają sprzeciwić się zapisom z planowanego rozporządzenia Rady UE ws. jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń sądowych co do związków partnerskich, które miałoby zharmonizować przepisy majątkowe w krajach UE.

 

- Nie możemy przystąpić do tego rozporządzenia, ponieważ nasza konstytucja milczy gdy chodzi o związki partnerskie i w tym sensie takie związki w Polsce nie występują. Mamy też zastrzeżenia dotyczące rozporządzenia ws. stosunków majątkowych małżeńskich - dlatego, bo część krajów UE za małżeństwa uznaje związki osób tej samej płci. Tutaj także nasza konstytucja nie przewiduje podobnej możliwości. W tej sytuacji myślę, że nasi europejscy partnerzy rozumieją nasze stanowisko - zaznaczył w poniedziałek wiceminister Piebiak w rozmowie z PAP.

 

Według unijnych dyplomatów w czwartek na spotkaniu w Brukseli ministrowie sprawiedliwości państw UE mają podjąć próbę porozumienia w sprawie projektu rozporządzenia, który Komisja Europejska przedstawiła już w 2011 r. Jego celem było ułatwienie rozstrzygania kwestii majątkowych, jak np. podział majątku w przypadku rozpadu związku partnerskiego zawartego przez obywateli różnych krajów UE czy też śmierci jednego z partnerów. Chodzi m.in. o ustalenie, który sąd oraz prawo którego kraju jest właściwe do rozstrzygania takich spraw.

Polska od początku prac była sceptyczna wobec zaproponowanych przez KE przepisów.

 

Już w 2012 r. ówczesny wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski tłumaczył w Brukseli, że powodem tego stanowiska jest to, że polska konstytucja zobowiązuje państwo do "promocji małżeństwa jako podstawowego sposobu regulowania stosunków rodzinnych".

Na przyjęcie rozporządzenia naciskają głównie kraje, gdzie zawieranie związków partnerskich jest bardzo popularne, jak Szwecja czy Holandia.

 

 

PAP