W konferencji weźmie udział 22 tys. oficjalnych uczestników - to m.in. delegaci, dyplomaci i negocjatorzy ze 195 państw. W Paryżu pojawią się jednak także aktywiści, studenci, dziennikarze, biznesmeni - w sumie gości może być więc ok. 50 tys.

 

Jak obliczono w serwisie Wired, średnia odległość, jaką pokona uczestnik szczytu, to 9 tys. mil w dwie strony. W efekcie transport osób biorących udział w szczycie to emisja 300 tys. ton dwutlenku węgla.

 

Dużo? Ta liczba odpowiada 22 sekundom rocznej emisji tego gazu do atmosfery.

 

Spór o przyszłość Ziemi

 

Główną osią sporu w trakcie konferencji będzie batalia o finanse na walkę ze zmianami klimatycznymi między bogatymi a biednymi państwami.

 

Na kilka dni przed startem rozmów propozycje wkładu do porozumienia klimatycznego (ang. intended nationally determined contribution - INDC) złożyły 183 państwa. W dokumentach tych deklarują, jakie kroki podejmą, aby zredukować emisję gazów cieplarnianych na poziomie krajowym.

 

Choć liczba deklaracji jest bezprecedensowo wysoka, to ich analiza pokazuje, że o kompromis będzie niezwykle trudno.


Kraje rozwijające się uzależniają bowiem swoje działania od pomocy, jaką mają im przekazać na walkę ze zmianami klimatu kraje rozwinięte. Zgodnie z przyjętymi wcześniej zobowiązaniami, od 2020 r. transfer ten ma wynosić 100 mld dol. rocznie. Chodzi o wartość przekazywanych technologii, inwestycji prywatnych oraz środków publicznych. 134 kraje rozwijające się, zrzeszone w "Grupie 77", domagają się konkretnych zapisów dotyczących mechanizmów finansowania, by deklaracje dotyczące przekazywania środków nie pozostały puste.

 

wired.com, PAP