Zdaniem eksperta, dzisiejsze wstępne ustalenia dotyczące uchodźców mogą w ogóle nie rozwiązać problemu lub jedynie jego niewielką część. - Są mocno niepewne - stwierdził Kostrzewa-Zorbas - wcześniej już dogadywano się z Turcją, choć nie tak uroczyście i nie na tak wysokim szczeblu; były to robocze ustalenia, ale nigdy nie zostały wykonane - wyjaśnił.


Podkreślił także, że Turcja jest obecnie istotna "jako kraj tranzytowy większości imigrantów do UE". Ekspert zaznaczył przy tym, że chodzi jedynie o "trochę ponad połowę" uchodźców, gdyż - jak dodał - "wciąż wielki strumień przedostaje się przez Morze Śródziemne wprost z Afryki do Unii, zwłaszcza do Włoch i innymi drogami". Ponadto Kostrzewa-Zorbas wskazał, że "Turcja nie jest w ogóle źródłem migracji". Według niego źródłem problemu "są inne państwa Azji  i Afryki, w tym bardzo odlegle od granic Europy i Turcji, jak Nigeria oraz Sudan".


Turcja zmierza w innym kierunku niż UE


Ekspert odniósł się również do kwestii starań Turcji o przyjęcie do UE. Jak stwierdził "obie strony wiedzą, że to  zobowiązanie ze strony Unii jest nierealistyczne". Podkreślił, że Ankara "zmierza w innym kierunku niż europeizacja". - W UE jest ogromny sprzeciw przed przyjęciem Turcji, który obecna fala imigracji nasila. Wiadomo, że przyjęcie Turcji nie przeszłoby procesu ratyfikacji - stwierdził.


Według niego, gdyby Turcja "rzeczywiście poprawiła materialny status, zapewniono dostęp do edukacji milionom imigrantów, w tym prawdziwych uchodźców", spotkałoby się to większym napływem uchodźców do Turcji, którzy "czekaliby tam, aż dostaną się do UE, bo z Turcji już jest tylko jedna granica do raju". Podkreślił, że "bez usunięcia źródeł żadna pomoc dla Turcji nic nie pomoże".


Dodał, że to Turcja zażądała, aby podpisanie porozumienia odbywało się "w oprawie szczytu unijnego z udziałem prezydentów, premierów i kanclerzy". - To jest widowisko, polityczny teatr - ocenił.


Polska celem migracji dla Europy Wschodniej


- Polska powinna za każdym razem, gdy jest mowa o uchodźcach, wprowadzać szerzej problem imigracji do UE, tzn. także tej z Europy Wschodniej, a w szczególności z Ukrainy, która teraz jest bezkonkurencyjnie największym jej źródłem - zauważył ekspert. Wskazał, że wg. danych Eurostatu, Polska ze wszystkich krajów UE jest najbardziej otwarta na migrantów z Europy Wschodniej.


 - Należy mówić cały czas, że my już przyjmujemy uchodźców - apelował. Zaznaczył, że Polska nie daje wszystkim emigrantom statusu uchodźcy, ale - jak zauważył "bardzo niewielki procent Ukraińców, Białorusinów czy Mołdawian stara się o ten status i azyl w Polsce". Jego zdaniem  imigranci wolą ubiegać się o pobyt związany z pozwoleniem na pracę, choć nic nie stoi na przeszkodzie, aby uzyskali prawo pobytu. - Ćwierć miliona obywateli Ukrainy w 2014 dostało prawo pobytu w Polsce czy wizę długoterminową bez żadnych rozruchów, bez żadnych zawirowań społecznych - mówił.

 

Skutkiem kryzysu migracyjnego będzie wielokulturowość


Kostrzewa-Zorbas zauważył, że kryzys emigracji spowoduje w UE głównie długoterminowe skutki kulturowe, "w tym wprowadzenie faktycznie wielokulturowości do pewnego stopnia oraz stałego ciśnienia, aby to UE i jej kraje zaczęły być podobne do Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Australii, czyli państw od podstaw wielokulturowych".


- Nie da się przerobić państw, które są od tysiąca lat lub dłużej państwami narodowymi w stylu starego świata, na państwa wielokulturowe w stylu nowego świata. To będzie źródłem napięć - stwierdził.


Wskazał, że zmiany będą dotyczyć również samej UE, jako organizacji. - Albo będzie się rozpadać albo stworzy mocne centralne instytucje, jak np. straż graniczna i wszystko co jest potrzebne do tego, by skutecznie pilnować granic zewnętrznych. - stwierdził. W jego opinii europejska agencja Frontex, ds. granic zewnętrznych istnieje "tylko na papierze". - Potrzebna jest miedzy innymi europejska policja graniczna. Wtedy nie trzeba będzie błagać Turcji czy jej przekupywać, żeby po swojej stronie zatrzymywała imigrantów, jeżeli po stornie greckiej, czyli unijnej będzie w stanie zrobić to sama Unia - wyjaśnił.