Bp Pieronek podkreślił, że Polska - jako kraj wciąż biedniejszy od krajów zachodnich - ma ograniczone możliwości, jeśli chodzi o to, co może zaoferować osobom, które tu przyjadą. - Ale tyle, ile możemy, powinniśmy dać i to ze swego, nie tylko z państwowego - powiedział bp Pieronek.

 

Jego zdaniem zrozumiałe jest, że nasi politycy chcą oddzielić tych, którzy uciekają przed utratą życia, przed śmiercią, od tych, którzy szukają lepszego zarobku. - Ale czy Polacy uciekali po 1989 r., bojąc się śmierci w Polsce? Ile setek tysięcy ich wyjechało? Pojechali po lepszy chleb. I to dobrze, bo tam zarabiają - przypomniał hierarcha.

 

- Powinniśmy otworzyć się na uchodźców, dlatego, że mamy potężne zobowiązanie wobec tych ludzi, którzy nam pomagali wyjść z naszych tarapatów - dodał bp Pieronek.

 

W jego ocenie Kościół ma do dyspozycji różne miejsca, w których mógłby zaoferować uchodźcom schronienie. - W Krakowie czeka na to ośrodek w Zembrzycach, który był dawniej kolonią letnią dla kolejarzy. Został on kupiony i odnowiony. Są tam dobre pomieszczenia i są ogrzewane. W ośrodku tym pomieści się spokojnie od 400 do 500 osób. Takich miejsc jest więcej - podkreślił.

 

Zaapelował, by nie zamykać się na potrzebujących. - Mamy moralny obowiązek przyjąć uchodźców - przekonywał bp Pieronek. Przypomniał, że uciekając przed zagrożeniem we własnym kraju, ci ludzie często narażają się na śmierć.

 

We wrześniu polski episkopat zadeklarował, że Kościół katolicki zrobi wszystko, co w jego mocy, aby ulżyć dramatycznej sytuacji uchodźców. Biskupi podkreślali, że główny wysiłek świata powinien zmierzać w kierunku wygaszenia konfliktów, na skutek których ludzie są zmuszeni ratować się ucieczką z własnego kraju. Jeśli chodzi o konkretną pomoc uchodźcom w Polsce, to - zdaniem KEP - główna inicjatywa i odpowiedzialność spoczywa na barkach władzy świeckiej. Episkopat zadeklarował jednak wsparcie ze strony Kościoła w tej kwestii.

 

Na niedzielę zaplanowany jest szczyt Unia Europejska-Turcja poświęcony migracji, na którym Polskę będzie reprezentowała premier Beata Szydło. Szef MSZ Witold Waszczykowski, pytany czy rząd podtrzyma deklarację swoich poprzedników o przyjęciu do Polski ok. 7 tys. uchodźców, mówił PAP, że ta decyzja jest decyzją polityczną i jej wykonanie zależy od zasad i kryteriów bezpieczeństwa, od tego, czy kandydaci do zamieszkania w Polsce będą spełniali te kryteria. Natomiast możliwość przyjmowania imigrantów zarobkowych jest - jak podkreślił - zależna od rynku pracy i od możliwości socjalnych państwa.

 

PAP