Bon wychowawczy to gminne świadczenie mające wspierać politykę prorodzinną i pomóc gminie Nysa walczyć z problemami demograficznymi. W listopadzie rada miasta przegłosowała jego wprowadzenie od początku 2016 roku.

 

Świadczenie przyznawane będzie przez burmistrza na wniosek obojga rodziców, a wypłacane z budżetu gminy. Ma to być 500 zł miesięcznie na drugie i każde kolejne dziecko w wieku od rozpoczęcia drugiego roku życia do ukończenia 6 lat. W regulaminie bonu zapisano jednak m.in., że rodzice dzieci muszą być w związku małżeńskim.

 

Konieczna umowa o pracę

 

Rodziny ubiegające się o wsparcie w postaci bonu będą musiały też spełniać kilka innych warunków. Co najmniej jedno z rodziców dziecka do 3 roku życia będzie musiało pracować na umowę o pracę, albo prowadzić działalność gospodarczą od co najmniej roku przed datą złożenia wniosku o przyznanie świadczenia.

 

W przypadku bonu na dzieci, które skończą 3 lata, a będą mieć mniej niż 6 lat, pracować na umowach o pracę będą musieli oboje rodzice. Będą też mogli prowadzić działalność gospodarczą lub rolniczą od minimum roku przed datą złożenia wniosku o przyznanie bonu.

 

Gmina ma prawo


Kordian Kolbiarz, burmistrz Nysy powiedział, że "jest spokojny" w kwestii wystąpienia RPO, bo wątpliwości wynikają "głównie z analizy materiałów prasowych".

 

Władze Nysy wyliczyły, że koszt wprowadzenia bonu w gminie w 2016 r. wyniesie około 3 mln zł. Względami finansowymi tłumaczono niektóre ograniczenia ujęte w uchwale. Burmistrz Kolbiarz dodał ponadto, że ideą bonu jest właśnie wspieranie małżeństw.

 

- To jest świadczenie gminne i to gmina ma prawo określić grupę docelową, na której nam zależy. A nam zależy na tym, żeby to były małżeństwa. I to nie jest nasze widzimisię, tyko zapis konstytucyjny. Mamy do tego prawo i będziemy bronić tego stanowiska - dodał samorządowiec.

 

Według wyliczeń obecnie w gminie Nysa jest 500 dzieci, na które może być przyznawany od przyszłego roku bon wychowawczy według przyjętych przez gminę kryteriów.

 

PAP