- Proszę ustąpić, da pani radę - powiedziała Petry podczas pierwszego dnia kongresu swego ugrupowania w Hanowerze, czyniąc aluzję do hasła głoszonego przez szefową rządu w sprawie uchodźców - "Poradzimy sobie". Jak ocenia współprzewodnicząca AfD, Merkel straciła kontrolę nad kryzysem migracyjnym. Petry podkreśliła także, że 74% Niemców chce ustalenia górnego pułapu przyjmowania azylantów, czemu kanclerz się sprzeciwia. Jak powiedziała liderka AfD, Merkel sama publicznie przyznała, że nie ma wpływu na liczbę napływających do Niemiec migrantów i uchodźców.


Drugi szef AfD - Joerg Meuthen - ocenił, że jego ugrupowanie ma szansę na dwucyfrowy wynik w najbliższych wyborach parlamentarnych, które, zgodnie z wyborczym kalendarzem, powinny odbyć się w 2017 roku. - Mamy potencjał wyborczy, który może zapewnić wynik do 20% - powiedział. Meuthen podkreślił, że Alternatywa dla Niemiec nie jest partią prawicy. - Popieramy dobry, tolerancyjny patriotyzm i chcemy tu nadal żyć wraz z dziećmi i wnukami - dodał lider AfD.

 

Imigranci dają siłę populistom


Utrzymujący się od miesięcy kryzys migracyjny sprawił, że populistyczna i eurosceptyczna AfD, domagająca się natychmiastowego wstrzymania przyjmowania imigrantów, bardzo zyskała na popularności. W jednym z przeprowadzonych w połowie listopada sondaży ugrupowanie to uzyskało poparcie 10,5% respondentów. Gdyby wówczas odbyły się wybory do Bundestagu, AfD stałaby się trzecią siłą w kraju - za Unią Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU/CSU) Angeli Merkel i Socjaldemokratyczną Partią Niemiec (SPD) Sigmara Gabriela.
Według danych samej AfD na dwudniowym zjeździe partii w Hanowerze, odbywającym się pod hasłem "Odwaga - prawda - Niemcy", przybyło 590 delegatów z całego kraju. Hali kongresowej, w którym zorganizowano zjazd, strzegą policjanci.


Alternatywa dla Niemiec powstała wiosną 2013 roku jako ugrupowanie eurosceptyczne, domagające się usunięcia Grecji i innych krajów południowoeuropejskich ze strefy euro. Od tego czasu partia odniosła szereg sukcesów w wyborach lokalnych, lecz nie zdołała przekroczyć progu wyborczego w ostatnich wyborach do Bundestagu, osiągając wynik na poziomie 4,7%. Partia, która pozbyła się w lecie liberalnych działaczy gospodarczych, skręciła w stronę prawicowego populizmu.

 

PAP