Skonfiskowana broń pochodzi z wyprodukowanej w latach 1987 i 1988 partii karabinów automatycznych M70, które stanowią ulepszoną wersję radzieckiego AK-47. Jak informuje agencja Reutera, po konfliktach zbrojnych na Bałkanach setki tysięcy sztuk broni nielegalnego pochodzenia nadal pozostaje w rękach prywatnych osób i gangów.


- Sprawdziliśmy w naszej bazie danych siedem, może osiem numerów seryjnych przesłanych przez policję. Sztuki z tej konkretnej partii zostały przekazane do arsenałów wojskowych w Słowenii, Bośni i Macedonii - powiedział w rozmowie z agencją Reutera. - Nie ulega wątpliwości, że to nasz wyrób, w tamtych czasach byliśmy jedynym producentem i dysponujemy numerami seryjnymi wszystkiego, co kiedykolwiek wyprodukowaliśmy - dodał.


Za czasów istnienia Jugosławii koncern Zastava Arms, wówczas pod nazwą Zavodi Crvena Zastava, służył za jedyny w tym państwie arsenał państwowy broni ręcznej dla jugosłowiańskiej armii i policji. W latach 70. i 90. spółka była też znaczącym eksporterem broni do ówczesnych państw sojuszniczych Jugosławii w Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie. Obecnie koncern zajmuje się produkcją broni dla rządu Serbii, a także broni używanej do polowań i w sporcie; eksportuje broń na liczne rynki, m.in. amerykański.


- W latach 90. każdy mógł mieć dostęp do broni naszej produkcji w arsenałach wojskowych. Sprzedaż jest obecnie ściśle kontrolowana przez rząd, a każda sztuka broni przeznaczona na eksport musi zostać zatwierdzona przez władze i zarejestrowana - zapewnił Brzaković.
Dodał, że policja pytała również o pistolet półautomatyczny CZ-99, również produkcji Zastava, oraz że "broń ta trafiła do firmy zarejestrowanej jako detaliczny sprzedawca broni w Serbii". Policja chce znaleźć pierwszego nabywcę i podążając tym tropem, znaleźć kolejnych.


W zamachach terrorystycznych przeprowadzonych 13 listopada w Paryżu zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Nadal trwają poszukiwania głównego podejrzanego Salaha Abdeslam, który po atakach prawdopodobnie zbiegł do Belgii.

 

PAP