Podwyższenie kwoty dodatku funkcyjnego dla komendantów służb mundurowych i ich zastępców zarządziła pod koniec urzędowania poprzednia szefowa resortu Teresa Piotrowska. 

 

- W ramach prowadzonego w resorcie audytu stwierdzono, że przyznanie wyższych dodatków służbowych kierownictwu służb nie miało żadnego merytorycznego uzasadnienia. Przyznane podwyżki wynosiły od kilkuset zł. do ok. 2 tys. złotych. Wzrost uposażeń przekładał się jednak na zwiększenie podstawy wymiaru emerytury - powiedział Zieliński.

 

"Budziły społeczny sprzeciw"

 

Według wicemninistra, choć kwoty przyznanych podwyżek nie były wygórowane, przyznawanie dodatkowego wynagrodzenia kierownictwu służb, w kontekście zarobków funkcjonariuszy „budzi społeczny sprzeciw”.

 

- Zasadnicze wynagrodzenie policjanta, który przestał być kursantem i zaczął pracę w policji,  na początku wynosi 1980,04 zł. Wobec zarobków komendantów, których również trzeba wynagradzać dobrze, te podwyżki nie były jednak konieczne – tłumaczył.

 

- Średnie wynagrodzenie komendantów wynosi dzisiaj około 14 tys. zł - to chyba nie jest nisko. W związku z tym naprawdę ta podwyżka nie była konieczna - dodał.

 

MSWiA zdecydowało, że od 1 grudnia dodatki komendantów policyjnych i ich zastępców wrócą do stanu sprzed podwyżki. Zieliński zapowiedział, że do końca roku nagrody dostaną funkcjonariusze niższego szczebla. Mają one trafić szczególnie do tych, którzy nie pełnią funkcji kierowniczych. - Takie osoby będzie mogła zgłaszać do MSWiA nie tylko policja, ale też samorządy, lub obywatele - dodał.  Średnia wysokość takiej nagrody wyniesie ok. 2,5 tys. zł. Pula z której mają być przyznane, to ok. 1 mln zł.

 

- Chcemy dać sygnał, że dobrą, pełną poświęcenia służbę, zwłaszcza tę, która dzieje się najbliżej zdarzeń i  jest niebezpieczna,  będziemy nagradzać – podkreślił Zieliński.

 

Dodatek funkcyjny to świadczenie - przyznawane obok podstawowego wynagrodzenia - dla osób zatrudnionych na określonych funkcjach. Ma on w założeniu rekompensować szerszy zakres odpowiedzialności przypisanej tym pracownikom.

 

PAP