Matka chłopca, która również stanęła przed sądem pod zarzutem narażenia syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz o nie udzielanie mu pomocy, została uniewinniona.

 

Podobnie jak cały proces, tak i uzasadnienie wyroku było niejawne.

 

Do tragicznych wydarzeń doszło we wrześniu 2013 roku w mieszkaniu przy ulicy Grabowej w Łodzi. O śmierci trzylatka zawiadomił pogotowie Adam M., sąsiad rodziny, który - pod nieobecność matki - miał zajmować się dzieckiem. Według policji mężczyzna utrzymywał, że zasnął, a kiedy się obudził, dziecko nie dawało oznak życia. 28-latek był trzeźwy.

 

Matka, która była z wizytą u swego konkubenta, pojawiła się w mieszkaniu dopiero po niemal dobie, gdy trwały już oględziny zwłok dziecka. Była wówczas pod wpływem narkotyków.

 

Sekcja zwłok dziecka i opinie biegłych wykazały, że chłopiec zmarł w wyniku rozległych obrażeń głowy (krwiak podtwardówkowy), które powstały maksymalnie na kilka godzin przed śmiercią. Ponadto na jego ciele ujawniono liczne siniaki i otarcia naskórka, które powstały w różnym czasie, co wskazywało, że wcześniej chłopiec był bity. Według śledczych mogły one powstać w wyniku uderzenia pięścią, czy mocnego ściskania.

 

Prokuratura oskarżyła 28-letniego Adama M. o śmiertelne pobicie dziecka, a 35-letnię matkę chłopca Agnieszkę Sz. o narażenie syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz o nie udzielanie mu pomocy. Jej 33-letni konkubent Remigiusz M. miał odpowiadać przed sądem m.in. za znęcanie się nad dzieckiem. Mężczyzna po śmierci dziecka przez kilka dni ukrywał się na obrzeżach Łodzi i szykował się do wyjazdu z kraju. Ustalono, że groził on dziecku pobiciem, szarpał chłopca, popychał, bił rękoma po całym ciele. Ostatni raz znęcał się nad nim na kilka dni przed śmiercią dziecka.

 

Obaj mężczyźni zostali oskarżeni także o zgwałcenie znajomej kobiety. W czwartek sąd wymierzył Adamowi M. karę 8 lat i ośmiu miesięcy więzienia, a Remigiuszowi M. karę 6 lat i ośmiu miesięcy więzienia.

 

PAP