W krótkich telewizyjnych migawkach ze spotkania obu polityków widać było, że unikają patrzenia na siebie - zauważa agencja Reuters. Zdaniem agencji odzwierciedla to utrzymującą się niezręczność stosunków między Rosją a Zachodem z powodu ukraińskiego kryzysu i różnic poglądów w kwestii polityki bliskowschodniej.

 

Wróg jest wspólny

 

Hollande wezwał do ściślejszej współpracy antyterrorystycznej i wysiłków na rzecz politycznego rozwiązania w Syrii. - Jestem w Moskwie, żeby zobaczyć, w jaki sposób możemy działać razem i skoordynować działania, abyśmy mogli uderzyć w to ugrupowanie terrorystyczne, ale także znaleźć rozwiązanie na rzecz pokoju - powiedział.

 

Putin oświadczył z kolei, że Moskwa jest gotowa zjednoczyć się z Paryżem przeciw wspólnemu wrogowi. Zapewnił, że Rosja jest gotowa współpracować, a szeroką koalicję uznał za absolutnie konieczną.


Podkreślił, że ceni wysiłki Hollande'a na rzecz utworzenia szerokiej koalicji antyterrorystycznej. - Uważamy taką koalicję za absolutnie konieczną; w tym sensie nasze stanowiska są zbieżne - zaznaczył Putin.

 

Cele są różne

 

Zarówno Rosja, jak i Francja nasiliły ostatnio operacje powietrzne w Syrii, lecz na inne cele; rosyjskie samoloty atakują nie tylko IS, lecz także siły rebelianckie walczące z sojusznikiem Moskwy prezydentem Baszarem el-Asadem. Samoloty francuskie, a także amerykańskie koncentrują się na celach Państwa Islamskiego - pisze Reuters. Zaznacza, że kraje zachodnie, Turcja i Arabia Saudyjska domagają się ustąpienia Asada.

 

Przed przyjazdem do Moskwy prezydent Francois Hollande był we wtorek w Waszyngtonie. Wraz z prezydentem USA Barackiem Obamą zapewnili o wzmocnieniu wysiłków w celu pokonania Państwa Islamskiego. Przyznali, że współpraca z Rosją byłaby pomocna, ale pod warunkiem, że Moskwa zmieni swą strategię w sprawie Syrii.


PAP

Reuters, fot. PAP/EPA/ALEXANDER ZEMLIANICHENKO / POOL