- Ameryka to w końcu kraj drugiej szansy, więc i niech te indyki ją dostaną - powiedział Barack Obama w ogrodach Białego Domu. Prezydent Stanów Zjednoczonych ułaskawił dwa indyki, czyniąc przed jednym z nich znak krzyża. Prezydentowi, jak co roku, towarzyszyły córki Malia i Sasha. Obama podziękował im, że wytrwale stoją koło niego podczas tych uroczystości. Uroczystości przyglądała się liczna publiczność. Przy okazji Obama życzył Amerykanom szczęśliwego Święta Dziękczynienia.

 

Ułaskawione ptaki, które nie trafią na świąteczny stół w tym roku, pochodzą z farmy w Kalifornii. Mają imiona "Honest" i "Abe". Jest to nawiązanie do pierwszego prezydenta USA Abrahama Lincolna, którego nazywano "Honest Abe", gdy w młodym wieku pracował w sklepie w New Salem w stanie Illinois i zasłynął z niezwykłej uczciwości wobec klientów. Uważa się, że to właśnie Lincoln nadał Świętu Dziękczynienia narodowy charakter podczas wojny secesyjnej. Legenda głosi, że na prośbę swego syna Tada Lincoln oszczędził w 1863 roku bożonarodzeniowego indyka. Tad nazwał swego nowego przyjaciela imieniem Jack i nauczył go chodzić za sobą po ogrodach Białego Domu.

 

Oba ułaskawione indyki trafią na historyczną farmę indyków w Leesburgu w Wirginii, gdzie powinny szczęśliwie dożyć starości.

 

W środę wraz z rodziną prezydent pomagał pracownikom organizacji charytatywnych w rozdawaniu świątecznej żywności ubogim mieszkańcom Waszyngtonu.

 

Geneza Święta Dziękczynienia sięga początków XVII w., kiedy do Ameryki przybyli pierwsi osadnicy z Europy, którzy założyli kolonię Plymouth w dzisiejszym stanie Massachusetts. W 1621 r. na jesieni urządzili oni trzydniową uroczystość z okazji udanych żniw, połączoną ze spożywaniem - w towarzystwie miejscowych Indian - indyków, co stanowiło podziękowanie Bogu za jego dary. Podobne ceremonie i biesiady odbyły się w tym okresie w innych pionierskich osadach na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej.

 

PAP