Zgodnie z pierwotną wersją projektu, którego pierwsze czytanie odbyło się w środę w Sejmie, odprawy i odszkodowania z tytułu zakazu konkurencji prezesów i członków zarządów spółek z udziałem m.in. Skarbu Państwa miały być opodatkowane 65-proc. podatkiem. Podatek miałby być naliczany po przekroczeniu określonych limitów. Autorzy projektu zaproponowali jednak poprawkę, by stawka ta wynosiła 70 proc. Została ona zaakceptowana przez sejmową komisję finansów i potem przez całą izbę.

 

W przypadku odpraw jako próg podatkowy przyjęto próg trzymiesięcznego wynagrodzenia, a wobec odszkodowań z tytułu umów o zakazie konkurencji zaproponowano wysokość odpowiadającą wynagrodzeniu za okres 6 miesięcy, w czasie których spółka wypłaca byłemu członkowi zarządu odszkodowanie za niepodejmowanie zatrudnienia u konkurencji.

 

Posłowie zaakceptowali także zgłoszony jako poprawka zapis, który przesądza, że podatek "od dokonywanych wypłat (świadczeń) lub stawianych do dyspozycji podatnika pieniędzy lub wartości pieniężnych" będzie odprowadzany przez firmy, które dokonują wypłat. Zdecydował również, że podatek będzie miał zastosowanie do dochodów osiągniętych od 1 stycznia 2016 r.

 

"Orban wprowadził i jakoś świat się nie zawalił"

 

Podczas środowej wieczornej debaty z okazji drugiego czytania projektu szef komisji finansów Wojciech Jasiński (PiS) podkreślał, że ustawa, która ma ograniczać nadmierne wypłaty z tytułu odpraw i odszkodowań o zakazie konkurencji, "dotyczy wszystkich dużych spółek skarbu państwa". Przyznał, że tempo prac nad ustawa jest duże, ale chodzi o to, by zdążyć ze zmianami przed 30 listopada (data, do której można dokonywać zmiany w podatkach - PAP).

 

Stanowisko PiS wsparł w imieniu klubu Kukiz'15 Rafał Wójcikowski. Podkreślał, że patologią są sytuacje, gdy ktoś wchodzi do władz spółki skarbu państwa tylko po to, by wziąć wysoką odprawę.  - Nie zgodzimy się z tym - powiedział. Ubolewał, że stawka tego podatku może być zgodnie z prawem niższa niż 75 proc. - Premier Węgier Victor Orban wprowadził 90 proc. podatku i jakoś świat się nie zawalił - mówił Wójcikowski.

 

"Ustawa niedopracowana"

 

Wątpliwości do projektu mieli przedstawiciele PO, Nowoczesnej i PSL. Michał Jaros z PO mówił, że kierunek zmian jest słuszny, bo odprawy w spółkach były dotąd rzeczywiście za wysokie. Dodał jednak, że ustawa w wersji, jaką proponuje komisja finansów publicznych, budzi wątpliwości prawne i może być uznana za niekonstytucyjną.

 

Podobne zastrzeżenia zgłaszała w imieniu klubu Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska. Popierając generalnie ideę ograniczenia odpraw, zapowiedziała, że jej klub wstrzyma się od głosu, bo ustawa jest "niedopracowana" i może narażać skarb państwa na dodatkowe straty.

 

Nowela miałaby wejść w życie 1 stycznia 2016 r. Ustawą zajmie się teraz Senat, stanie się to najprawdopodobniej już w czwartek.

 

PAP