Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nie tylko nowelizację ustawy przyjętą w ciągu dwóch dni przez Sejm i Senat oraz podpisaną przez prezydenta i opublikowaną w Dzienniku Ustaw, ale także przyłączył się do części wniosku kwestionującego ustawę przyjętą jeszcze przez poprzedni parlament. Ustawa pozwalała na powołanie sędziów na miejsce tych, których kadencja kończy się w grudniu tego roku.

 


- Spór na temat Trybunału Konstytucyjnego sprowadzony jest do dyskusji politycznej, ale musimy pomyśleć o tym, że niezależność Trybunału jest po to, żeby była instytucja, która jest w stanie sprawnie, rzetelnie interpretować nasze prawa i wolności jednostki – tłumaczył Adam Bodnar. – Każdego roku Trybunał Konstytucyjny wydaje kilkadziesiąt wyroków dotyczących tych kwestii. To są wyroki fundamentalne, które kształtują nasz system prawny. Jeśli nie będzie niezależności, to nie będziemy mogli liczyć na tego typu jakość orzecznictwa – dodał.


RPO zaznaczył, że nie ma innego organu w państwie, oprócz Trybunału Konstytucyjnego, który oceniałby zgodność ustaw z konstytucją. – Nie można teraz wymyślić rozwiązania na pięć minut. – podkreślił. – Status Trybunału regulują ustawy szczegółowe i to Trybunał musi ocenić na ile one są zgodne z tym, co mówi o Trybunale Konstytucyjnym konstytucja – dodał.


W swoim wniosku Bodnar przedstawił mnóstwo przykładów z innych państw, gdzie dochodziło do manipulacji składem niezależnych sądów, m.in. z Białorusi i Sri Lanki.

 


Zapytany o różnicę między sporem o polski Trybunał Konstytucyjny, a amerykański Sąd Najwyższy, zauważył, że w USA sędziowie powoływani są dożywotnio, a w Polsce kadencja trwa dziewięć lat i nie może być ponowiona. – To jest po to, żeby zmieniały się rządy, a konkretny sędzia dalej orzekał – tłumaczył.


Cała rozmowa: