Pieskow uchylił się od odpowiedzi na pytanie o ewentualność zamrożenia projektu gazociągu Turecki Potok.


Rzecznik Kremla podkreślił, że Turcja nie przedstawiła Rosji dowodów naruszenia przez rosyjski bombowiec jej przestrzeni powietrznej, a rosyjskie dane nie potwierdzają tego.


- Przede wszystkim bierzemy pod uwagę zdanie naszych specjalistów, którzy dysponują wszystkimi parametrami lotu samolotu, który został zestrzelony. Dane te świadczą, że samolot znajdował się w przestrzeni powietrznej Syrii i był zestrzelony na syryjskim niebie - powiedział.


Rzecznik Kremla dodał, że zestrzelenie przez tureckie lotnictwo rosyjskiego bombowca w Syrii nie będzie miało wpływu na antyterrorystyczną operację rosyjskiego lotnictwa w tym kraju i będzie ona kontynuowana.


Oznajmił też, że strona rosyjska nie dysponuje oficjalnymi informacjami co do losu pilotów zestrzelonego samolotu. Podkreślił, że miarodajna może być tylko informacja podana przez rosyjskie ministerstwo obrony.


Pieskow powiedział, że Kreml oczekuje na reakcję krajów NATO na incydent z rosyjskim Su-24.


- Oczywiście w tym przypadku ważne jest, aby usłyszeć reakcję Zachodu i NATO wobec takich czynów - oznajmił.


Uściślił, że na razie prezydent Putin nie ma zaplanowanych żadnych kontaktów z przedstawicielami zachodnich państw oprócz prezydenta Francji Francois Hollande'a, który przybędzie do Moskwy w najbliższy czwartek.

 

Rosja zrywa kontakty wojskowe z Turcją

 

Rosja ogłosiła we wtorek, że zrywa kontakty wojskowe z Turcją. Podała też, że rozmieści u wybrzeży Syrii krążownik rakietowy "Moskwa", uzbrojony m.in. w rakietowy system obrony przeciwlotniczej Fort, będący odpowiednikiem lądowego S-300.

 

O decyzjach tych poinformował szef głównego zarządu operacyjnego sztabu generalnego sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej generał Siergiej Rudski. Stanowią one odpowiedź na zestrzelenie przez tureckie F-16 rosyjskiego Su-24 na granicy z Syrią.


PAP