Czterema samolotami wojskowymi CASA C-295 przyleci 149 osób polskiego pochodzenia, ewakuowanych ze wschodniej Ukrainy, m.in. z Mariupola. Samoloty wyleciały z Zaporoża. W sumie do Polski ma przybyć 188 osób, poza repatriantami znajdującymi się na pokładach wojskowych samolotów, 39 osób przyjedzie samochodami i pociągiem. Z ewakuowanymi Polakami w poniedziałek wieczorem ma się spotkać premier Beata Szydło.

 

Kolejne samoloty mają lądować mniej więcej co piętnaście minut. Po wylądowaniu ostatniego z nich zaplanowane jest wystąpienie szefowej rządu.

 

- Są to osoby z Mariupola oraz kilkadziesiąt osób z terenów zajętych przez tak zwanych separatystów, które nie zdążyły na ewakuację w styczniu tego roku lub zdecydowały się na ewakuację dopiero teraz - powiedział przed wylotem z Ukrainy szef sejmowej komisji łączności z Polakami za granicą Michał Dworczyk (PiS). Dworczyk wróci do Polski razem z ewakuowanymi Polakami. 

 

Szydło: witamy w ojczyźnie


Ze sprowadzonymi do kraju z rejonów Mariupola i Donbasu Polakami ma się spotkać premier Beata Szydło. Wcześniej szefowa rządu na konferencji prasowej w Warszawie powiedziała: - Bardzo się cieszę, że możemy dzisiaj powitać naszych rodaków w ojczyźnie. Witamy w ojczyźnie, cieszymy się, że jesteście z nami, że będziecie z nami - zwróciła się Szydło do przyjeżdżających.

 

 

- Wiem, że wielu z państwa martwi się pewnie jeszcze o swoich krewnych, o swoich bliskich, którzy też chcą tutaj wrócić, do ojczyzny swoich przodków. Zrobimy wszystko, by wspierać i żeby każdy, kto chce tutaj wrócić, do Polski, do swojego domu, mógł wrócić. Zrobimy wszystko, żebyście państwo czuli się tutaj jak u siebie - zadeklarowała premier.


Specjalnie na ten przyjazd polskie władze uruchomiły dodatkowe, lotnicze przejście graniczne pod Malborkiem. To takie samo rozwiązanie, jakie zastosowano w przypadku Polaków i osób polskiego pochodzenia ewakuowanych w styczniu tego roku z Donbasu. Oni również przylecieli na podmalborskie lotnisko wojskowe.

 

Sześciomiesięczny program adaptacyjny


Po przylocie dla osób polskiego pochodzenia rozpocznie się program adaptacyjny, który potrwa sześć miesięcy. - W tym czasie będą mogli załatwić wszystkie sprawy formalno-prawne. Będą uczyć się języka polskiego. Większa część z tych osób deklaruje chęć pozostania w Polsce na stałe - powiedział Dworczyk.


Tak jak w przypadku osób sprowadzonych w styczniu, ta grupa będzie uzyskiwać pozwolenia na pobyt stały. Zezwolenie to zrównuje cudzoziemca z obywatelem Polski we wszelkich uprawnieniach, z wyłączeniem praw politycznych. Oznacza to również, że osoby te mogą legalnie mieszkać i pracować w Polsce.


Osoby ewakuowane w styczniu z Donbasu przez sześć miesięcy miały zapewniony pobyt w ośrodkach i całodzienne wyżywienie. W tym czasie przeszły aklimatyzację, uczyły się polskiego i przygotowywały do osiedlenia w Polsce; dzieci chodziły do polskiej szkoły. Aby im pomóc, uruchomiono bank ofert, który gromadził informacje o wszelkich formach pomocy, jaką zadeklarują samorządy, instytucje czy osoby prywatne.

 

PAP, Polsat News