Posłowie PO zwrócili się do Trybunału o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą nowelizacji przepisów o TK przygotowanej przez PiS, która unieważnia wybór pięciu sędziów TK dokonany przez Sejm minionej kadencji.

 

- Naszym zdaniem Trybunał Konstytucyjny został narażony na wyjątkowo złą grę polityczną ze strony posłów PiS - mówił Budka.

Jak podkreślił, posłowie PO skupili się we wniosku do TK "tylko i wyłącznie na argumentach prawnych". Dodał, że we wniosku zwracają się do Trybunału o zbadanie, czy możliwe było znowelizowanie przez PiS przepisów przejściowych ustawy o TK, które "zdaniem PiS umożliwiają ponowny wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego".

 

- W naszej ocenie jest to niedopuszczalne. Parlament wykroczył wspólnie z prezydentem poza konstytucyjne umocowanie, bo de facto tymi przepisami próbuje się odwołać wybranych zgodnie z prawem sędziów TK. Po drugie wskazujemy na to, że skrócenie kadencji prezesowi i wiceprezesowi Trybunału jest niezgodne z zasadą praw nabytych i zasadą prawidłowej legislacji - wyjaśnił Budka.

 

Bój o zasady

 

Podkreślił, że Platforma nie kwestionuje zapisów o kadencyjności w przypadku prezesa i wiceprezesa TK, ale "te regulacje mogą być na przyszłość". "Tymczasem w geście - my odczytujemy to wręcz zemsty - prezes i wiceprezes zostają ustawą de facto odwołani ze swoich funkcji" - zwrócił uwagę b. szef resortu sprawiedliwości.

 

- Chcemy, by kompetentny organ, do którego należy ocena konstytucyjności przyjmowanych przez parlament rozwiązań, dokonał oceny. Naszym zdaniem niedopuszczalne jest to, co zrobiła większość parlamentarna, czyli wykroczyła poza kompetencje parlamentu i weszła w kompetencje Trybunału Konstytucyjnego. Co więcej namówiła również prezydenta RP, który jest podmiotem mającym stać na straży konstytucji, ale który nie jest wyposażony w możliwości orzekania, czy coś jest zgodne z konstytucją czy też nie - powiedział poseł PO.

 

- Postawienie prezydenta w roli tego, kto będzie oceniał, czy dany sędzia zasługuje na to, by złożył przed nim przyrzeczenie czy też nie, wykracza poza kompetencje konstytucyjne i w naszej ocenie powinno to być również zbadane - dodał. - Jesteśmy gotowi stoczyć bój o podstawowe zasady, które rządzą krajami demokratycznymi.

 

Budka wskazał też, że we wniosku zwrócono się do TK z prośbą, by został on rozpatrzony 3 grudnia, wraz z wnioskiem Platformy dotyczącym poprzedniej nowelizacji. Jeśli TK uzna, że nie ma takiej możliwości - mówił Budka - liczymy, że termin na rozpatrzenie naszego wniosku zostanie wyznaczony jak najszybciej.

 

Złożenie wniosku o zbadanie przez Trybunał zgodności z Konstytucją nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS a także wcześniejszej autorstwa PO zapowiedziała również Nowoczesna.

 

Nowelizacja kontra nowelizacja

 

Uchwalona w ubiegłym tygodniu nowelizacja ustawy o Trybunale zakłada ponowny wybór pięciu sędziów TK.  Nowelizacja była procedowana błyskawicznie.  W środę zajął się nia Sejm. W piątek rano bez poprawek przyjął ją Senat, po południu podpisał ją prezydent Andrzej Duda i tego samego dnia opublikowana została w Dzienniku Ustaw. W ciągu 7 dni od jej wejścia w życie zostaną zgłoszone nowe kandydatury na stanowiska sędziów, których kadencja upływa w tym roku. Ustawa wprowadza kadencyjność prezesa i wiceprezesa Trybunału. Będą wybierani na trzy lata z możliwością ponownego powołania. Prezes i wiceprezes - obecnie odpowiednio: Andrzej Rzepliński i Stanisław Biernat - utracą stanowiska po upływie trzech miesięcy od wejścia w życie ustawy.

 

To druga w tym roku nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. 25 czerwca Sejm przyjął ustawę, której projekt złożył w lipcu 2013 roku prezydent Bronisław Komorowski. Do prezydenckiego projektu w Sejmie wprowadzono kilka istotnych zmian: wyeliminowano m.in. środowiska prawnicze z ustawowej procedury wyłaniania kandydatów do TK, skreślono zapis, że prezes TK będzie wybierany na 4-letnią kadencję. Członkowie TK powinni mieć kwalifikacje sędziego Sądu Najwyższego, a w dniu wyboru muszą mieć nie mniej niż 40 lat, a nie więcej niż 67 lat.

 

8 paździenika Sejm wybrał pięciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Romana Hausera, Krzysztofa Ślebzaka, Andrzeja Jakubeckiego, Bronisława Sitka i Andrzeja Sokalę. Wybór sędziów był przedmiotem ostrego sporu w parlamencie. Przeciw wszystkim kandydatom głosował cały klub PiS, który ten wybór nazwał "psuciem państwa" przez PO.

 

Platforma argumentowała, że procedurę wyboru nowych sędziów przyspieszono z powodu zmiany kadencji - chodziło o to, aby jeszcze w obecnej wybrać następców odchodzących sędziów: Marii Gintowt-Jankowicz, Wojciecha Hermelińskiego, Marka Kotlinowskiego (ich 9-letnie kadencje skończyły się 6 listopada), Zbigniewa Cieślaka (koniec kadencji 2 grudnia) i Teresy Liszcz (zakończy kadencję 8 grudnia). To jedna trzecia 15-osobowego składu TK. Wg PO, chodziło o zapobieżenie sytuacji, w której nowy parlament mógłby nie zdążyć z wyborem nowych sędziów i kadencje straciłyby ciągłość.

 

Od żadnego z wybranych sędziów prezydent Duda nie przyjął do tej pory ślubowania. Chodzi przede wszystkim o trzech sędziów - następców tych, których kadencje skończyły sie 6 listopada: Hausera, Jakubeckiego i Ślebzaka. Przepisy nie określają terminu, w jakim powinno się to stać.

 

PAP