Dwie młode kobiety z Lublina zostały zatrzymane dzięki pracy policyjnych techników. Policja wycenia koszty fałszywych alarmów na kilkanascie tysięcy złotych.

 

Kobiety dzwoniły na policję tydzień temu - w poniedziałek i wtorek. Najpierw poinformowały o bombie w mieszkaniu. Potem o ładunku w torbie foliowej na klatce schodowej. Wreszcie - o ładunku podłożonym w autobusie. Za każdym razem policja traktowała zgłoszenia jako realne zagrożenie. Miejsca podłożenia ładunków zostały sprawdzone. Policjanci nic nie wykryli.

 

Zatrzymane zostały dwie mieszkanki Lublina - 21 i 22 lat. Policja zarekwirowała także telefon i kartę SIM, z której wykonywane były połączenia. Kobiety będą musiały prawdopodobnie pokryc koszty poszukiwań ładunków i zabezpieczenia terenu - łacznie kilkanaście tysięcy złotych. Grozi im także do 8 lat więzienia. Nie pomogły tłumaczenia, że "to były żarty".

 

Polsat News