- Polskie szkoły są przygotowane na przyjęcie 6-latków, nauczyciele też są przygotowani, podstawa programowa została stworzona dla dzieci 6-letnich. Przestawienie zwrotnicy na dzieci 7-letnie przede wszystkim będzie szkodziło 6-latkom, które są gotowe do edukacji szkolnej - powiedziała była minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska. - Spowoduje to sytuację, w której dzieci 7-letnie będą się uczyć na podstawie programowej stworzonej dla dzieci o rok młodszych - powiedziała Kluzik-Rostkowska. 

 

Nauczyciele wczesnoszkolni stracą pracę

 

Jak zauważyła była szefowa MEN przywrócenie obowiązku szkolnego dla 7-latków oznacza sytuację, w której 1 września 2016 roku do pierwszej klasy szkoły podstawowej może pójść nie prawie 400 tys. dzieci, czyli cały rocznik, a zaledwie 91 tys., bo taka jest liczba 6-latków, które nie zostały skierowane do klas pierwszych w tym roku.

 

Według Kluzik-Rostkowskiej oznacza to, że trzy czwarte nauczycieli wczesnoszkolnych zostanie bez pracy przez trzy lata. - Dzieci, które 1 września 2016 roku zamiast pójść do szkoły pozostaną w przedszkolu, będą przez dwa lata z rzędu realizować ten sam program. Trzeba się też liczyć z faktem, że jak te dzieciaki zostaną w przedszkolu, to w niektórych placówkach zabraknie miejsc dla dzieci 3- i 4-letnich - powiedziała Kluzik-Rostkowska. 

 

Nowa podstawa programowa: kto za to zapłaci?

 

Zdaniem byłej szefowej resortu edukacji niepokojący jest też pomysł, żeby rodzice mogli samodzielnie decydować o powtórnym zapisaniu dziecka do pierwszej klasy. - To jest zawsze dla dziecka sytuacja bardzo trudna, wręcz traumatyczna - pozostanie na drugi rok w tej samej klasie, gdy okazuje się, że grupa, którą już dziecko zna, ma tam przyjaciół, idzie dalej, a ono nie. Jeśli już taka sytuacja, zupełnie wyjątkowa miałaby miejsce, to decyzja nie powinna być w gestii wyłącznie rodzica, tylko to musi być wspólna decyzja wychowawcy i pedagoga szkolnego - powiedziała Kluzik-Rostkowska. 

 

- Pani minister mówiła też o tym, że inaczej będzie się pracowało w przedszkolu, że będzie inna postawa programowa. Chciałam więc zapytać, czy ta nowa podstawa programowa, nowy sposób pracy w przedszkolu będzie wymagał nowych podręczników i kto za nie zapłaci? Już nie mówiąc o tym, że pozostawienie dziecka na drugi rok w tej samej klasie tworzy sytuację, gdy państwo będzie musiało zapłacić za dodatkowy rok edukacji tego dziecka - podkreślała Kluzik-Rostkowska. 

 

Niepokoi ją też zapowiedź, że zmiany zostaną wprowadzone poprzez poselski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty. - Takie projekty są robione zwykle znacznie szybciej, a więc mniej starannie, ale też od projektu poselskiego nie wymaga się oceny skutków regulacji, nie wymaga się pokazania, ile to będzie kosztowało i skąd wziąć na to pieniądze. Premier i minister utrzymują, że ta zamiana nie będzie kosztowna. Moim zdaniem będzie to jednak kosztowało i to całkiem sporo. Podsumowując, uważam, że to będzie zmiana nie tylko nikomu niepotrzebna, ale też kosztowna - powiedziała Kluzik-Rostkowska.

 

PAP