- Korupcja pleniła się w tej federacji, a działacze nie traktowali poważnie problemu dopingu - oświadczył jeden z inicjatorów akcji sekretarz Stowarzyszenia Zawodowych Lekkoatletów w Kenii Julius Ndegwa.

 

- Nie opuścimy siedziby federacji, dopóki nasze żądania nie zostaną wzięte pod uwagę - dodał.

 

Sportowcy nie wystartują w igrzyskach?

 

Swiatowa Agencji Antydopingowa WADA ostrzegła 2 tygodnie temu, że "poważnie rozważa" wykluczenie kenijskich sportowców z lekkoatletycznych zawodów na cztery lata. Właśnie za korupcyjne zarzuty wobec krajowych działaczy sportowych i zbyt wolne wprowadzanie systemu antydopingowego.

 

W ubiegłym tygodniu brytyjski "Sunday Times" ujawnił, że wiceprezes federacji David Okeyo i dwaj inni Kenijczycy są oskarżeni o przywłaszczenie 700 tys. dolarów z umowy sponsorskiej między federacją a firmą Nike. Według dziennika, zarówno Okeyo, jak i prezes federacji Isaiah Kiplagat oraz były skarbnik Joseph Kinyua zostali przesłuchani przez policję.

 

Okeyo, który jest także członkiem Zarządu Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF), zaprzeczył oskarżeniom, ale jego sprawą ma zająć się Komisja Etyczna IAAF.

 

Doping w kenijskiej lekkoatletyce jest zjawiskiem dość częstym. Od 2012 roku za stosowanie niedozwolonych środków zdyskwalifikowano około 30 reprezentantów tego kraju.

 

PAP