Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, działająca w strukturach WHO, oceniła w niedawnym raporcie, że wędliny są podobnie rakotwórcze jak papierosy, azbest i spaliny. Prof. Zduńczyk wyjaśnił, że wędliny zawierają szereg substancji dodatkowych, takich jak azotany i sól. W swoim składzie mają także substancje barwiące i zapachowe. Szkodliwy jest również dym wędzarniczy, który składa się m.in. z wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, które uznawane są za substancje zwiększające ryzyko wystąpienia nowotworów.

 

Spożycie mięsa na świecie wynosi 800-820 gramów tygodniowo. Prof. Zduńczyk wyjaśnił, że duże spożycie mięsa może zaburzać strukturę diety. – Gdy spożywamy za mało warzyw, owoców i produktów zbożowych przebieg procesów fermentacyjnych w przewodzie pokarmowym jest niekorzystny. Ponadto zwiększa się spożycie tłuszczu i nasyconych kwasów tłuszczowych, co większa ryzyko otyłości czy wystąpienia arteriosklerozy. Mięso, szczególnie czerwone, sprzyja także rozwojowi nowotworów przewodu pokarmowego – stwierdził Zduńczyk.


Przy wyborze wędlin Polacy kierują się zasobnością portfela


- Zazwyczaj konsumenci oburzają się że oferowane wędliny są wodniste i nietrwałe, a to właśnie popyt na tanie wędliny jest największy. Producentów mięsa w Polsce jest dużo, mięsa do zbycia także sporo i poszukuje się możliwości jak najszerszego zbycia, z dotarciem do konsumentów mniej zasobnych – ocenił profesor.


Zduńczyk zauważa, że Polakom będzie trudno zastosować się do spożywania zalecanych przez Światową Organizację Zdrowia 750 gramów świeżego mięsa tygodniowo, bo teraz spożywają go niemal dwa razy więcej. - Wynika to z walorów odżywczych i smakowych mięsa oraz utrwalonych nawyków żywieniowych. Zmiana modelu odżywiania, polegająca na ograniczeniu spożycia mięsa, moim zdaniem, możliwa będzie w perspektywie kilkunastu lat, wśród obecnie młodych ludzi, którzy dostrzegają znaczenie diety w zdrowym stylu życia – dodał prof. Zduńczyk.

 

PAP