Stropnicky zastrzegł, że wysłanie żołnierzy do walki z Państwem Islamskim wymagałoby aprobaty czeskiego rządu. Powiedział też, że obecnie trzeba wspierać siły walczące z Państwem Islamskim, dostarczając im sprzęt. Potrzebne jest też skuteczne wsparcie z powietrza.

- Ci, którzy wzywają do maksymalnego wsparcia lokalnych oddziałów dostawami sprzętu oraz do zapewnienia im skutecznego wsparcia z powietrza, prawdopodobnie mają rację - powiedział minister. Jego zdaniem, choć decyzje jeszcze nie zapadły, prawdopodobieństwo interwencji lądowej wzrosło.

 

Żadnemu krajowi nie spieszy się z wysłaniem do Syrii swoich wojsk

 

Stropnicky przyznał, że taka operacja niosłaby ze sobą ogromne ryzyko i wielkie państwa nie kwapią się do takiego kroku, bo mogłoby to spowodować nasilenie fali migrantów, a także sprowokować akty terroru w Europie. Podkreślił, że w ewentualną operację lądową powinny być zaangażowane przede wszystkim kraje sąsiednie. Wyraził też opinię, że koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu nie da się sformować bez udziału Rosji. Jego zdaniem, po operacji lądowej w tamtym regionie, siły pokojowe ONZ musiałyby tam zostać nawet na 20 lat.