Sądzeni mają być włoscy dziennikarze Gianluigi Nuzzi i Emiliano Fittipaldi, którzy w dwóch wydanych na początku listopada książkach opisali na podstawie poufnych materiałów finanse Watykanu, szastanie pieniędzmi przez hierarchię i brak kontroli nad wydatkami. Obaj zostali wcześniej wezwani przez prokuratora. Nuzzi nie stawił się w Watykanie. Fittipaldi poszedł do trybunału, ale odmówił złożenia zeznań zasłaniając się tajemnicą dziennikarską.

 

Według aktu oskarżenia dziennikarze "wywierali presję", przede wszystkim na hiszpańskiego księdza, by otrzymać tajne dokumenty i informacje, które zostały potem wykorzystane podczas pracy nad ich książkami.

 

"To jest proces przeciwko wolności informacji"

 

Emiliano Fittipaldi na wiadomość o czekającym go procesie w Watykanie powiedział, że "to nie jest proces przeciwko mnie, ale przeciwko wolności informacji". - Na całym świecie dziennikarze mają obowiązek publikować poufne informacje i tajemnice, które władza, jaka by ona nie była, chce ukryć przed opinią publiczną – dodał.

 

Przed watykańskim trybunałem mają stanąć również przebywający od końca października w areszcie hiszpański ksiądz Lucio Vallejo Balda z Prefektury Spraw Ekonomicznych Stolicy Apostolskiej i specjalistka w dziedzinie PR Włoszka Francesca Immacolata Chaouqui. Oboje należeli do powołanej przez papieża Franciszka komisji zbierającej raporty na temat watykańskich finansów w ramach przygotowań do ich reformy.

 

Trzecim oskarżonym jest były współpracownik papieskiej komisji Nicola Maio. Jemu, księdzu prałatowi Baldzie i Chaouqui zarzucono udział w grupie przestępczej.

 

Będzie to już drugi proces w sprawie wycieku tajnych dokumentów z Watykanu. Pierwsza afera, znana też jako Vatileaks, wybuchła w 2012 roku, pod koniec pontyfikatu Benedyka XVI, gdy Gianluigi Nuzzi wydał książkę "Jego Świątobliwość" zawierającą tajne listy i poufne dokumenty, wykradzione z papieskiej kancelarii. O ich kradzież oskarżono ówczesnego majordomusa Benedykta XVI Paolo Gabriele, który został aresztowany w Watykanie, postawiony przed tamtejszym sądem, skazany na 1,5 roku więzienia, a następnie ułaskawiony przez papieża.

 

PAP