Kontrowersje wzbudza fakt, że w przedstawieniu występują aktorzy porno. Temat od kilku dni wywołuje gorące dyskusje.

 

W piątek w radiowej Trójce wicepremier i minister  kultury Piotr Gliński oświadczył, że resort nie godzi się na finansowanie spektaklu ze środków publicznych. - Za pieniądze publiczne pornografii w polskich teatrach nie będzie, i to mówię zdecydowanie -  stwierdził.

 

Spektaklu broni dyrektor teatru Krzysztof Mieszkowski. - Pan premier Gliński niefortunnie rozpoczął swoją pracę w ministerstwie - powiedział w sobotę w Polsat News. Zwrócił się też bezpośrednio do nowego szefa resortu kultury: - Jeśli pan po 1989 roku próbuje dokonać takiego wielkiego wydarzenia, jakim jest prewencyjna cenzura, proponuję panu podanie się do dymisji.

 

Wieczorem przed teatrem pojawiło się spore grono protestujących. -  Nie podoba mi sie, że na deskach teatru będzie promować się porno - mówił jeden z mężczyzn. - Nic innego poza przemysłem porno gwiazda porno nie może promować - dodał.

 

 

Mimo incydentu premiera sztuki rozpoczęła sie zgodnie z planem.